sobota, 31 stycznia 2026

Baśń chińska

Magiczna beczka



Dawno, dawno temu żył sobie człowiek, który wykopał na swoim polu dużą, glinianą beczkę. Zabrał więc ją ze sobą do domu i kazał żonie ją wyczyścić.

Kiedy jego żona zaczęła szczotkować wnętrze beczki, ta nagle zaczęła wypełniać się szczotkami. Bez względu na to, ilu szczotek wyjęto, kolejne zajmowały ich miejsce. Mężczyzna sprzedał więc szczotki, a rodzinie udało się żyć całkiem wygodnie.

Pewnego razu moneta wpadła przez pomyłkę do beczki. Natychmiast szczotki zniknęły, a beczka zaczęła zapełniać się pieniędzmi. Tak więc teraz rodzina stała się bogata. Mogli bowiem wyciągnąć z beczki tyle pieniędzy, ile tylko chcieli.

Mężczyzna miał w domu starego dziadka, który był słaby i chwiejny. Ponieważ nic innego nie mógł robić, wnuk kazał mu pracować przy wyjmowaniu pieniędzy z beczki, a kiedy dziadek był zmęczony i nie mógł już pracować, ten wpadał w furię i krzyczał na niego w złości.

Pewnego dnia jednak starzec osłabł, wpadł do beczki i zmarł. Pieniądze natychmiast zniknęły, a cała beczka zaczęła zapełniać się martwymi dziadkami. Mężczyzna musiał ich wyciągnąć i zakopać, i w tym celu musiał ponownie zużyć wszystkie pieniądze, które otrzymał.

A kiedy skończył, beczka pękła, a on był tak samo biedny jak przedtem.

"The Magic Cask" from https://www.worldfolklore.net/the-magic-cask/

#baśń#chiny#magiczna#beczka#

czwartek, 29 stycznia 2026

Legenda z Afryki

Baobab odwrócone drzewo



Bardzo, bardzo dawno temu pierwszy baobab wyrosł obok małego jeziora. Gdy podrósł trochę zaczął rozglądać się wokół siebie. Zauważył inne drzewa i mógł obserwować ich kolorowe kwiaty, proste i piękne pnie oraz duże liście. Pewnego dnia wiatr ustał, pozostawiając wodę gładką jak lustro, i drzewo w końcu mogło się zobaczyć. Odbity obraz wstrząsnął nim aż do korzeni. Jego własne kwiaty nie miały jaskrawego koloru, liście były malutkie, było strasznie grube, a kora przypominała pomarszczoną skórę starego słonia.

Baobab poskarżył się swemu stwórcy na złe traktowanie, jakiego doświadczył. Bóstwo postanowiło najpierw dowiedzieć się, czy baobab uważa hipopotama za pięknego, a płacz hieny za przyjemny – po czym odszedł w oburzeniu za chmury. Ale na ziemi beczkowaty maruder ani nie przestał wpatrywać się w swoje odbicie, ani nie przestał podnosić głosu w geście protestu.W końcu zirytowany stwórca powrócił z nieba, chwycił niewdzięcznika za pień, wyrwał go z ziemi, obrócił i ponownie zasadził do góry nogami. I od tego dnia, baobab nie jest w stanie zobaczyć swojego odbicia ani narzekać. Przez tysiące lat pracował wyłącznie w milczeniu, odpłacając za swoje dawne wykroczenie czyniąc dobro dla ludzi. Na całym kontynencie afrykańskim opowiadana jest pewna odmiana tej historii, aby wyjaśnić, dlaczego ten gatunek jest tak niezwykły, a jednocześnie tak pomocny. 

"The Legend of the Upside-down Tree" from https://baobabfoundation.co.za/the-legend-of-the-upside-down-tree/

#legenda#afryka#baobab#drzewo#odwrócone#


niedziela, 4 stycznia 2026

Bajka z Mongolii

Leniwa sowa



Dawno, dawno temu w gęstym zielonym lesie mieszkała szara sowa. Była ona tak leniwa, że nawet nie chciało jej się latać z drzewa na drzewo.

Pewnego ciepłego dnia spała głęboko na modrzewiu, gdy dzięcioł przyleciał do niej i zaczął dziobać w to właśnie drzewo. Sowa obudziła się, otrzepała pogniecione skrzydła i zapytała sennym głosem: „Dlaczego jesteś taki hałaśliwy? Obudziłeś mnie, zły Dzięciole!”

„Czy nie widzisz?” odpowiedział dzięcioł, patrząc na nią z zadziwieniem swoimi oczami, tak małymi jak ziarenka prosa, „Robię sobie ucztę”

„Nie możesz znaleźć innego miejsca? Znikaj!” krzyknęła Sowa. 

„Wszyscy mają mnóstwo rzeczy do robienia, tylko ty ciągle się obijasz,” powiedział Dzięcioł i odleciał.

Sowa wygodnie usadowiła się na swojej gałęzi i już miała zasnąć, gdy usłyszała straszliwy hałas, jaki zrobiła Sroka, wrzeszcząc tuż obok niej.

Sowa zganiła Srokę, lecz ta nie bała się jej  i odpowiedziała arogancko: „Dlaczego zawsze śpisz? Rozejrzyj się! Wszystkie ptaki są za bardzo zajęte. Jedne karmią swoje pisklęta, inne zbierają materiał do swoich gniazd.”

Zanim Sowa zdążyła jej odpowiedzieć, Sroka odleciała do lasu, by posłuchać lokalnych plotek, które bardzo jej się podobały.

Sowa ponownie zaczęła zasypiać, gdy usłyszała, że ktoś przelatuje tuż nad jej głową. Okazało się, że to mała Kowalik, która była zajęta zbieraniem waty topolowej do swojego gniazda.

Sowa przez jakiś czas obserwowała latające ptaki, cykające koniki polne, brzęczące roje meszek. Czuła się nieco zawstydzona i pomyślała: „Pewnego dnia zabiorę się za budowę własnego gniazda.”

Nastała noc. Powietrze było dość rześkie. Sowa drżała i próbowała się ogrzać przyciskając skrzydła do ciała. Przypomniała sobie ciepłe gniazdo sikorki. Marzyła o tym, by mogła zasnąć w takim gnieździe.

Noc wydawała się bardzo długa i zimna. Nawet oczy setek gwiazd na niebie wyglądały na zmarznięte i przygasłe. Sowa czuła, że zamarznie, czekając na świt. W końcu wzeszło słońce i wszystko się ogrzało. Sowa poczuła się przytulnie i ciepło, po czym zasnęła.

Tak to jeden dzień następował po drugim, ale leniwa Sowa nigdy nie zbudowała swojego gniazda.

"The Lazy Owl" from https://www.fotuva.org/misc/owl.html

#bajka#mongolia#leniwa#sowa#


Bajka z Izraela O księciu, który myślał że jest kogutem Dawno, dawno temu w wielkim pałacu żyli Król i Królowa. Bardzo martwili się o swoj...