piątek, 6 lutego 2026

Bajka z Brazylii

Skąd pochodzi noc


 

Na początku czasów, gdy Ziemia była bardzo młoda,panował tylko dzień. Słońce świeciło jasno i mocno przez cały czas.

Żył wówczas książę, który miał trzech służących. Uwielbiał on wędkować. Pewnego razu, gdy był daleko na morzu, spotkał córkę Króla Oceanów. Zakochali się w sobie, a ona opuściła swój dom i poszła mieszkać z księciem na lądzie.

Przez wiele lat żyli szczęśliwie, ale im dłużej przebywała w jasnym świetle nieustającego dnia, tym bardziej chorowała i stawała się coraz słabsza.

Kiedy Książę zapytał, co jej dolega, odpowiedziała:

„Tu jest dla mnie zbyt jasno. Potrzebuję ciemności głębi, potrzebuję chłodnych cieni. Ale teraz jestem zbyt słaba i nie mogę tam wrócić.”

„Wtedy przyprowadzimy cienie do ciebie, moja miłości” — powiedział Książę. I posłał swoich trzech służących, aby odnaleźli Króla Oceanu i poprosili go o podarowanie kilku cieni oceanu, aby jego córka mogła się uleczyć.

Trzej słudzy wyruszyli w morze i odnaleźli Króla Oceanu. Zgodził się dać im torbę pełną cieni głębin, ale powiedział: „Ta torba zawiera tajemnice, które zrozumie tylko mieszkaniec oceanu. Możecie ją zabrać dla mojej córki, ale jest ona tylko dla niej: nikt inny nie może otwierać tej torby.”

Słudzy wzięli torbę i rozpoczęli swoją długą podróż do domu. Słyszeli wszakże hałasy dobiegające z torby – dźwięki, których nigdy wcześniej nie słyszeli, i poczuli strach.

„Skąd mamy wiedzieć, co jest w tej torbie?” powiedzieli. „Może to niebezpieczne. A co jeśli Król Oceanu nas oszukał? Musimy tylko trochę spojrzeć  do torby, żeby upewnić się, że jesteśmy bezpieczni.”

I tak otworzyli torbę, a gdy to zrobili, ciemność głębokiego morza i wszystkie dźwięki nocy wyleciały na świat i ogarnęły go.

Córka Króla Oceanu zobaczyła jasne niebo pochłonięte przez czerń. I zapadła w głęboki sen.

Ale świat i wszystkie jego stworzenia nigdy nie znały ciemności. Nikt nie wiedział, co robić i wszyscy byli przerażeni.

Książę poszedł do córki Króla Oceanu. „Musisz się obudzić, moja miłości!” zawołał. „Świat pogrążył się w ciemności i nie wiemy dlaczego”.

„Och… czuję się o wiele lepiej” powiedziała, budząc się i rozglądając wokół. „Ale co się stało? To jest ciemność głębin oceanu. Jak to sie stało?”

Trzej służący dotarli do domu i byli bardzo zawstydzeni. „Ciemność była w torbie” wyjaśnili, „ale się przestraszyliśmy, więc… ją otworzyliśmy. Tylko po to, żeby zajrzeć. I, hm… wyszła… przepraszamy.”

Córka Króla Oceanów zastanawiała się nad tym. „Nie mogę włożyć ciemności z powrotem do worka, bo jej magia jest zbyt potężna. Ale ty, mój Książę, nie możesz żyć bez światła.” Potem uśmiechnęła się. „Wiem, co zrobić…”

I błyskawicznie zamieniła trzech służących w małpy i kazała im gonić ciemność. „Będą gonić ciemność na zawsze” — powiedziała. „Będą gonić ją po całym niebie i po całym świecie i nigdy się nie zatrzymają”.

I tak od tego czasu dzień był następowany przez noc. A w Brazylii, każdego wieczoru wciąż można usłyszeć głośne piski małp, gdy gonią noc po niebie.

"Where The Night Came From" from https://www.bbc.co.uk/teach/class-clips-video/articles/zn2kjhv

#bajka#brazylia#powstanie#noc#


sobota, 31 stycznia 2026

Baśń chińska

Magiczna beczka



Dawno, dawno temu żył sobie człowiek, który wykopał na swoim polu dużą, glinianą beczkę. Zabrał więc ją ze sobą do domu i kazał żonie ją wyczyścić.

Kiedy jego żona zaczęła szczotkować wnętrze beczki, ta nagle zaczęła wypełniać się szczotkami. Bez względu na to, ilu szczotek wyjęto, kolejne zajmowały ich miejsce. Mężczyzna sprzedał więc szczotki, a rodzinie udało się żyć całkiem wygodnie.

Pewnego razu moneta wpadła przez pomyłkę do beczki. Natychmiast szczotki zniknęły, a beczka zaczęła zapełniać się pieniędzmi. Tak więc teraz rodzina stała się bogata. Mogli bowiem wyciągnąć z beczki tyle pieniędzy, ile tylko chcieli.

Mężczyzna miał w domu starego dziadka, który był słaby i chwiejny. Ponieważ nic innego nie mógł robić, wnuk kazał mu pracować przy wyjmowaniu pieniędzy z beczki, a kiedy dziadek był zmęczony i nie mógł już pracować, ten wpadał w furię i krzyczał na niego w złości.

Pewnego dnia jednak starzec osłabł, wpadł do beczki i zmarł. Pieniądze natychmiast zniknęły, a cała beczka zaczęła zapełniać się martwymi dziadkami. Mężczyzna musiał ich wyciągnąć i zakopać, i w tym celu musiał ponownie zużyć wszystkie pieniądze, które otrzymał.

A kiedy skończył, beczka pękła, a on był tak samo biedny jak przedtem.

"The Magic Cask" from https://www.worldfolklore.net/the-magic-cask/

#baśń#chiny#magiczna#beczka#

czwartek, 29 stycznia 2026

Legenda z Afryki

Baobab odwrócone drzewo



Bardzo, bardzo dawno temu pierwszy baobab wyrosł obok małego jeziora. Gdy podrósł trochę zaczął rozglądać się wokół siebie. Zauważył inne drzewa i mógł obserwować ich kolorowe kwiaty, proste i piękne pnie oraz duże liście. Pewnego dnia wiatr ustał, pozostawiając wodę gładką jak lustro, i drzewo w końcu mogło się zobaczyć. Odbity obraz wstrząsnął nim aż do korzeni. Jego własne kwiaty nie miały jaskrawego koloru, liście były malutkie, było strasznie grube, a kora przypominała pomarszczoną skórę starego słonia.

Baobab poskarżył się swemu stwórcy na złe traktowanie, jakiego doświadczył. Bóstwo postanowiło najpierw dowiedzieć się, czy baobab uważa hipopotama za pięknego, a płacz hieny za przyjemny – po czym odszedł w oburzeniu za chmury. Ale na ziemi beczkowaty maruder ani nie przestał wpatrywać się w swoje odbicie, ani nie przestał podnosić głosu w geście protestu.W końcu zirytowany stwórca powrócił z nieba, chwycił niewdzięcznika za pień, wyrwał go z ziemi, obrócił i ponownie zasadził do góry nogami. I od tego dnia, baobab nie jest w stanie zobaczyć swojego odbicia ani narzekać. Przez tysiące lat pracował wyłącznie w milczeniu, odpłacając za swoje dawne wykroczenie czyniąc dobro dla ludzi. Na całym kontynencie afrykańskim opowiadana jest pewna odmiana tej historii, aby wyjaśnić, dlaczego ten gatunek jest tak niezwykły, a jednocześnie tak pomocny. 

"The Legend of the Upside-down Tree" from https://baobabfoundation.co.za/the-legend-of-the-upside-down-tree/

#legenda#afryka#baobab#drzewo#odwrócone#


niedziela, 4 stycznia 2026

Bajka z Mongolii

Leniwa sowa



Dawno, dawno temu w gęstym zielonym lesie mieszkała szara sowa. Była ona tak leniwa, że nawet nie chciało jej się latać z drzewa na drzewo.

Pewnego ciepłego dnia spała głęboko na modrzewiu, gdy dzięcioł przyleciał do niej i zaczął dziobać w to właśnie drzewo. Sowa obudziła się, otrzepała pogniecione skrzydła i zapytała sennym głosem: „Dlaczego jesteś taki hałaśliwy? Obudziłeś mnie, zły Dzięciole!”

„Czy nie widzisz?” odpowiedział dzięcioł, patrząc na nią z zadziwieniem swoimi oczami, tak małymi jak ziarenka prosa, „Robię sobie ucztę”

„Nie możesz znaleźć innego miejsca? Znikaj!” krzyknęła Sowa. 

„Wszyscy mają mnóstwo rzeczy do robienia, tylko ty ciągle się obijasz,” powiedział Dzięcioł i odleciał.

Sowa wygodnie usadowiła się na swojej gałęzi i już miała zasnąć, gdy usłyszała straszliwy hałas, jaki zrobiła Sroka, wrzeszcząc tuż obok niej.

Sowa zganiła Srokę, lecz ta nie bała się jej  i odpowiedziała arogancko: „Dlaczego zawsze śpisz? Rozejrzyj się! Wszystkie ptaki są za bardzo zajęte. Jedne karmią swoje pisklęta, inne zbierają materiał do swoich gniazd.”

Zanim Sowa zdążyła jej odpowiedzieć, Sroka odleciała do lasu, by posłuchać lokalnych plotek, które bardzo jej się podobały.

Sowa ponownie zaczęła zasypiać, gdy usłyszała, że ktoś przelatuje tuż nad jej głową. Okazało się, że to mała Kowalik, która była zajęta zbieraniem waty topolowej do swojego gniazda.

Sowa przez jakiś czas obserwowała latające ptaki, cykające koniki polne, brzęczące roje meszek. Czuła się nieco zawstydzona i pomyślała: „Pewnego dnia zabiorę się za budowę własnego gniazda.”

Nastała noc. Powietrze było dość rześkie. Sowa drżała i próbowała się ogrzać przyciskając skrzydła do ciała. Przypomniała sobie ciepłe gniazdo sikorki. Marzyła o tym, by mogła zasnąć w takim gnieździe.

Noc wydawała się bardzo długa i zimna. Nawet oczy setek gwiazd na niebie wyglądały na zmarznięte i przygasłe. Sowa czuła, że zamarznie, czekając na świt. W końcu wzeszło słońce i wszystko się ogrzało. Sowa poczuła się przytulnie i ciepło, po czym zasnęła.

Tak to jeden dzień następował po drugim, ale leniwa Sowa nigdy nie zbudowała swojego gniazda.

"The Lazy Owl" from https://www.fotuva.org/misc/owl.html

#bajka#mongolia#leniwa#sowa#


niedziela, 14 grudnia 2025

Baśń meksykańska

Wanillia



Ta ludowa baśń opowiada historię pięknej młodej kobiety, która należała do wyższych sfer meksykańskiego społeczeństwa. Nazywała się Xanath i mieszkała w pałacu ze wszystkimi luksusami, jakie można sobie wyobrazić.

Pewnego dnia Xanath wybrała się na spacer po lesie i spotkała przystojnego młodego mężczyznę imieniem Tzarahuín. Pochodził on z ubogiej rodziny i mieszkał w skromnej chatce. Od razu się zakochali, a Xanath potajemnie wychodziła z domu, by się z nim spotykać.

Im więcej czasu spędzali razem, tym bardziej się kochali. Xanath wiedziała, że jej rodzice nigdy go nie zaakceptują, ponieważ nie miał nic do zaoferowania. 

Po wizycie u ukochanego, Xanath wracała do domu i minęła świątynię boga szczęścia. Bóstwo było zachwycone jej urodą i poprosiło ją o rękę. Dziewczyna odrzuciła jego propozycję i kontynuowała swoją drogę do domu.

Bóg źle zniósł odmowę i przemienił Xanath w żółty i delikatny kwiat, obiecując, że jeśli nie będzie mógł jej mieć, nikt tego nie uczyni.

Kwiat, w który została przemieniona, jest dzisiaj znany jako orchidea, w której znajdują się strąki wanilii. Jej poruszająca historia i słodycz odpowiadają teraz za nadawanie smaku i zapachu pysznym deserom, które znamy i kochamy.

"La Vainilla (Vanilla)" from https://www.spanish.academy/blog/10-fun-spanish-folk-tales-for-kids/

#baśń#meksyk#wanillia#

poniedziałek, 3 listopada 2025

Bajka mongolska

Niemądry wilk



Pewnego razu szedł sobie drogą wilk. Znalazł kawałek jelita owczego i postanowił go zjeść. Ale jelito przemówiło do niego, mówiąc: „Wilku, nie jedz mnie. Trochę dalej na południe jest koń, który upadł i utknął w błocie. Proszę, zjedz jego.” Wilk posłuchał słów jelita i poszedł w miejsce, które mu wskazał. Rzeczywiście był tam koń zakopany w błocie.

Wilk ruszył, żeby go zjeść, ale koń powiedział: „Drogi Wilku, jeśli chcesz mnie zjeść, najpierw wyciągnij mnie z błota, a potem możesz mnie zjeść.” Wilk zgodził się na prośbę konia i wyciągnął go z błota. Wtedy koń powiedział: „Jeśli chcesz mnie zjeść, najpierw oczyść mnie z błota.” Wilk oczyścił go, liżąc błoto, a potem spróbował go zjeść. Ale koń powiedział: „W moim tylnym kopycie jest list. Najpierw go przeczytaj, a potem możesz mnie zjeść.” Wilk podszedł do tylnych nóg konia, aby poszukać listu, ale koń kopnął wilka mocno, a potem uciekł. 

Przed swoją śmiercią wilk powiedział: „Dlaczego do tego dopuściłem? Dlaczego wyciągnąłem konia z błota? Czy jestem właścicielem konia? Dlaczego lizałem błoto z konia? Czy jestem matką konia? Dlaczego próbowałem przeczytać list w kopycie? Czy umiem czytać?

"The Silly Wolf" from https://mongolianstore.com/folk-tales/

#bajka#mongolia#niemądry#wilk#koń#


sobota, 1 listopada 2025

Baśń  z Peru

Matka 



Pacha pracowała dniem i nocą, aby nakarmić swoje troje małych, osieroconych dzieci. Na jej farmie rosły różnego rodzaju ziemniaki, bób, quinoa, oca i bataty.Pacha bardzo kochała nasiona i rośliny, i często śpiewała im piękne piosenki w języku keczua. Sadziła nasiona, podlewała ziemię i chroniła rośliny przed zimnem i wiatrem. Dzięki temu jej małe dzieci dorastały i szybko stawały się duże, grube i silne. Jednak Pacha starzała się zbyt szybko, ponieważ mało jadła, a dużo pracowała.

Dzieci Pachi zwykle spały do czasu obiadu, kiedy to ich matka wracała z farmy, aby dla nich gotować. Mężczyźni z społeczności przestali pomagać przy pracach na farmie Pachi, ponieważ nie podobało im się, że trzej chłopcy nie pomagają matce. Ponadto, niewiele mogła zrobić sama, aby odpłacić tym, którzy pomagali jej w pracy na polu. W społeczności powszechną praktyką było wzajemne pomaganie sobie i oczekiwano, że dzieci pomagają rodzicom, zwłaszcza jeśli była to wdowa.

Pomimo swojego wieku, Pacha wyszła pewnego ranka bardzo wcześnie, aby orać ziemię. Było jeszcze ciemno  i potknęła się o kamień, upadła i skrzywiła sobie plecy. Jej dzieci nawet tego nie zauważyły. Mężczyźni z wioski podnieśli ją i zabrali do domu.

Leżąc w łóżku, Pacha poprosiła swoje dzieci, aby poszły do pracy w jej zastępstwie. Dzieci wyraziły chęć do pomocy, a ona dała im wszystkie swoje nasiona. Jednak gdy tylko oddalili się zaczęli się bawić, rzucając w siebie kamieniami i nasionami, aż w końcu padli ze zmęczenia w cieniu dużych skał. Kiedy się obudzili, zjedli kilka miękkich nasion, które zostały.

Od tego czasu poświęcili się kradzieży jedzenia z innych gospodarstw. Okłamywali matkę twierdząc, że otrzymali od społeczności jedzenie w zamian za wykonaną pracę. Matka czuła się zachwycona  swoimi dziećmi.

Wkrótce trzej chłopcy zaczęli głodować, ponieważ nie byli wprawnymi myśliwymi ani rybakami, a wielu mężczyzn z wioski już ich obserwowało z powodu ich nawyku kradzieży jedzenia.

W pewnym momencie chłopcy wymienili część swojej farmy na jedzenie. Wkrótce znów poczuli głód i wymienili kolejną część farmy na jedzenie. W końcu oddali to, co im pozostało, w zamian za więcej jedzenia.

Chociaż przez jakiś czas byli zadowoleni, w końcu nadszedł sezon żniw, a matka poprosiła, aby mogła towarzyszyć im na farmie, aby zobaczyć cudowny plon, który miesiąc po miesiącu jej dzieci opisywały i obiecywały. To mężczyźni z społeczności przejęli farmę i w krótkim czasie osiągnęli to, czego synowie Pachy nie mogli osiągnąć w sześć miesięcy.

Po naleganiu, trzej chłopcy pomogli matce przejść kawałek za jej dom, pokazując jej piękne pola uprawne. Powiedzieli jej, że oni dopilnują zbiorów. Pacha całą duszą wierzyła w swoje dzieci i pełna radości, wysłuchała ich i wróciła do domu. Ale tej nocy śniło jej się, że trzej mężczyźni przybyli na jej farmę i zabrali całe jedzenie. Następnego ranka wstała bardzo wcześnie, pozostawiając swoje śpiące dzieci, aby mogły odpocząć, i ruszyła na farmę. Po przybyciu tam zebrała ziemniaki, fasolę, bataty i ziarna komosy ryżowej.

O świcie Pacha została zaskoczona przez nowych właścicieli farmy, którzy wzięli ją za złodziejkę i uderzyli ją od tyłu. Uciekła, nie skarżąc się i nie pokazując swojej twarzy. Dopiero w drodze do domu, płacząc, wszystko zrozumiała. Tam, gdzie Pacha szła, tworzyły się kałuże łez, aż w końcu uformowały przepiękny strumyk o gęstej konsystencji i kolorze czerwonej ziemi. Pacha dotarła do swojego domu dopiero po długim czasie.  Był już czas na obiad, a Jej dzieci wciąż spały i nawet nie zauważyły, że matka wyszła i wróciła.

Najstarszy syn ziewnął, owijając się w koc. Środkowy syn wymówił słowo jedzenie, a najmłodszy poprosił matkę o jedzenie. Przy piecu były tylko kilka fasolek, trochę starych ziaren quinoa i półzgniły ziemniak. Pacha wlała do garnka tyle wody, aby ją podgrzać, a potem dodała ostatki jedzenia. Nie było soli, ale matka płakała nad zupą, podczas gdy się gotowała. 

Zapach gotującej się zupy obudził trzech chłopców, którzy wstali z łóżek tylko po to, by zjeść. Jedli żarłocznie, szybko, siorbiąc, podczas gdy matka stała i ich obserwowała. Jednak zupa smakowała gorzko, a chłopcy podnieśli głowy, aby poskarżyć się matce. Wtedy zobaczyli ją udręczoną i ze smutnymi oczami. Przez chwilę zareagowali i próbowali jej pomóc, ale Pacha powstrzymała ich, wskazując najpierw na zupę, a potem na jej rany. Chłopcy zrozumieli, że matka odkryła prawdę.

Trzej chłopcy ukryli swój smutek i drżeli ze strachu. Potem, wypełnieni dumą, wpadli w gniew i krzyczeli, obwiniając mieszkańców wioski za swoje nieszczęścia. Ich wściekłość była tak wielka, że najstarszy zamienił się w czarną chmurę, która zniszczyła dach domu, środkowy zamarł ze strachu i został porwany przez chmurę, a najmniejszy zamienił się w wiatr i dmuchał tak mocno, zabierając ze sobą dwóch braci.

Przemienieni w grad, mróz i wściekły wiatr, trzej bracia zniszczyli swoją starą farmę. Zniszczyli domy mężczyzn, którzy pobili ich matkę, rozwiali ich zwierzęta, a nawet porwali ich ubrania.

Od tego czasu, gdy starsi gromadzą się nocą, by opowiadać historie, mówią o gradzie, mrozie, wietrze i o tym, jak od czasu do czasu niszczą pola, nadal obwiniając mężczyzn za to, że źle potraktowali matkę (matkę ziemię / Pachamamę).

"La madre - The mother" from https://www.limaeasy.com/peru-guide/history-of-peru/peruvian-legends-myths-tales/la-madre-the-mother

#baśń#peru#amerykapołudniowa#matka#


Bajka z Brazylii Skąd pochodzi noc   Na początku czasów, gdy Ziemia była bardzo młoda,panował tylko dzień. Słońce świeciło jasno i mocno p...