czwartek, 4 czerwca 2026

Legenda polska

O Olbrzymach i wężach



W pradawnych czasach blisko ziemi krakowskiej istniało królestwo olbrzymów. Królestwem tym rządziło siedemdziesięciu siedmiu olbrzymów-wielkoludów. Ich król, Karpat, posiadał wprawdzie największą czarodziejską moc, ale i oni wszyscy wielką mocą rozporządzali. Jeśli któryś z nich powiedział słowo "tak" - natychmiast z ziemi wyrastała wielka skała, a jeśli wymówił słowo: "nie" - otwierała się głęboka przepaść. 

Była to kraina dziwna bardzo, bogata w różne górskie dostatki, ale ziemi urodzajnej nie miała.

Kiedyś, gdy zebrała się wielka królewska rada złożona z tych właśnie siedemdziesięciu siedmiu olbrzymów - jeden z nich poradził, żeby powiększyć królestwo i zagarnąć pobliskie ziemie. Na to niechcieli się zgodzić tylko trzej synowie króla - Tatr, Pień i Beskid. Powiedzieli, że będą rządzić w swych księstwach, a innej - cudzej - ziemi nie chcą.

Król rozgniewał się i wypędził synów, a sam skinął głową na znak, że zgadza się zagarnąć pobliskie ziemie. A kiedy wypowiedział: "tak", reszta olbrzymów też skinęła głowami i powtórzyła słowo: "tak". Wtedy wydobyło się z ziemi siedemdziesiąt siedem gór tak ogromnych, że ginęły w chmurach. Ale w tej samej chwili cala rada królewska, wraz z królem, za to, że chciała zagarnąć cudze ziemie, straciła czarodziejską moc.

Zniknął przepyszny zamek. olbrzymy zaczęły się kurczyć, a ciała ich pokryły się łuską. I oto cała rada olbrzymów zamieniła się w kłębowisko wężów pełzających po szarej, skalistej ziemi. Jedynie król jaśniał diamentowym czubem i srebrzystą łuską. Jego królestwo było teraz niewielkie. Rozciągało się tak daleko, jak daleko mógł sięgnąć wzrokiem.

Mijały lata. Dawne królestwo olbrzymów porosło puszczą. Nad lasami smreków ciemniały owe szczyty wydobyte słowem "tak".

Powiadają, że król chciał wciągnąć na sam szczyt, aby powiększyć swą dziedzinę, i że tam, gdzie się wczołgał, zostawały gołe skały, na których nic rosnąć nie może. Ale mówią też, że żaden karpacki góral węża nie zabije, bo wierzy, iż kiedyś wszystkie węże wczołgają się wreszcie na same szczyty górskie, a między puszczą znajdą się urodzajne kawały ziemi.

Starzykowie beskidzcy bają też o Wężu Złotogłowcu, który raz w roku, w noc świętojańską, wychodzi z rozpadliny i wlecze się aż do Małej Wisły. Jest duży, na głowie ma złotą, lśniącą od drogich kamieni koronę. Za nim wloką sie węże - dworzanie. Król Złotogłowiec kładzie swą drogocenną koronę na brzegu, a sam pluszcze się w wodzie. Węże pilnują tego skarbu. Ludzie wiedzą o wędrówce Złotogłowca do źródeł Wisły i wielu już śmiałków czatowalo w Noc Świętojańską, aby porwać królewską koronę. Nigdy to się nie udaje, gdyż węże-strażnicy dobrze jej pilnują. Doganiają śmiałka i szczypią go do nieprzytomności, a skarb odbierają. Taki śmiałek już nigdy nie odzyskiwał świadmości i wciąż w kółko opowiadał o Wężu Złotogłowcu, jego wężach-dworzanach i o szczerozłotej koronie.

"O olbrzymach i wężach" from "Wisła Śpiewna" J. Gorzechowska, B. Bernacka, Nasza Księgarnia W-wa 1982 r. 

#legenda#polska#olbrzym#węże#karpaty#


poniedziałek, 4 maja 2026

Bajka bengalska z Indii

Osiem królewskich drzew



Żył kiedyś potężny król, który był żonaty z siedmioma królowymi. Był on dobrym władcą i hojnym człowiekiem, ale nie miał dziedzica tronu, co bardzo go smuciło.

Pewnego dnia najmłodsza i najpiękniejsza z żon króla zaszła w ciążę. Król był zachwycony tą wiadomością i odbyły się wielkie uroczystości.

Starsze żony stawały się coraz bardziej zazdrosne o młodą królową, gdyż ich mąż, król, zaczął poświęcać jej coraz więcej uwagi i obdarowywać ją hojnymi prezentami oraz uczuciem.

Gdy nadszedł wreszcie dzień porodu, najmłodsza królowa nie urodziła tylko jednego dziecka, lecz aż ośmioro: siedmiu przystojnych chłopców i jedną piękną dziewczynkę.

Zazdrosne królowe, nie mogące mieć własnych dzieci, uknuły niewypowiedziany plan, kiedy dowiedziały się o narodzinach ośmiorga dzieci. W nocy, zanim biedny król zdążył zobaczyć swoich synów i córkę, królowe ukradły dzieci, zabiły je i pochowały w ogrodach pałacowych, gdzie nigdy nie mogłyby zostać odnalezione. 

Następnie zazdrosne królowe zastąpiły każdego chłopca szczeniakiem, a dziewczynkę małym kotkiem. Potem wezwały króla, aby szybko przyszedł do komnat najmłodszej królowej.

„Widzisz, urodziła zwierzęta” - powiedziała pierwsza żona.

„To na pewno czary,” powiedziała inny. „Musicie wygnać swoją najmłodszą żonę z królestwa.”

Chociaż najmłodsza królowa zapewniała króla o swojej niewinności, została wygnana z królestwa i zmuszona do życia na wygnaniu, nigdy nie dowiadując się, co stało się z jej ukochanymi dziećmi.

Lata mijały, aż pewnej ciepłej wiosny wydarzyło się coś bardzo dziwnego. Z ziemi, w której złe królowe pochowały ośmioro dzieci, wyrosło siedem drzew Champa i jedno drzewo Parul; piękne, kolorowe i o bogatym aromacie.

Kiedy złe królowe zbliżyły się do drzew i próbowały zerwać piękne kwiaty, gałęzie uniosły się wyżej, poza ich zasięg. Kiedy król zbliżył się i próbował zerwać kwiaty, gałęzie znowu się poruszyły, tak że kwiaty pozostały na drzewie.

Potem na wonnym wietrze rozległ się miękki głos. „Przynieście nam wygnaną królową i zobaczcie, czy potrafi zerwać nasze kwiaty.”

Król rozkazał swoim najbardziej zaufanym strażnikom, aby znaleźli wygnaną królową i przyprowadzili ją z powrotem do pałacu.

Po jej powrocie młoda królowa została poproszona przez króla, aby podeszła do tajemniczych drzew i spróbowała zerwać kwiaty z gałęzi. Kiedy sięgnęła i zerwała kwiat z pierwszego drzewa Champa, z kwiatu wyłonił się chłopiec, który został połączony ze swoją matką. To samo wydarzyło się przy drugim drzewie Champa i trzecim, aż wszyscy siedmiu chłopców zostało ponownie połączonych ze swoją matką. A gdy królowa sięgnęła i zerwała kwiat z drzewa Parul, z kwiatu wyłoniła się piękna dziewczynka, która objęła swoją matkę.

Król był zachwycony, widząc w końcu swoją rodzinę zjednoczoną, i poprosił swoją żonę o wybaczenie oraz o powrót do pałacu.

Król dowiedział się również, że starsze królowe były odpowiedzialne za złowrogi spisek mający na celu rozdzielenie go z jego najmłodszą żoną i ośmiorgiem dzieci. Natychmiast nakazał, aby każda z żon została uwięziona na całe życie i nigdy więcej o nich nie wspominano.

Po uwięzieniu złych królowych najmłodsza królowa i król żyli długo i szczęśliwie ze swoimi ośmioma pięknymi dziećmi, które kiedy dorosły, stały się silne i zdrowe. Ta historia szybko rozeszła się po całym królestwie, a ludzie dowiedzieli się, że z zazdrości lub złych uczynków nigdy nie może wyniknąć nic dobrego.

"Eight Royal Trees" from https://worldstories.org.uk/reader/eight-royal-trees/english/354

#bajka#indie#bengal#osiem#królewskich#drzew#

sobota, 11 kwietnia 2026

Bajka chińska

Rolnik i krowa



Dawno, dawno temu żył sobie rolnik o imieniu Niu.  Nie był on bogaty, ale za to bardzo szczęśliwy. Pracował na polach ze swoją jedyną krową od świtu do zmierzchu. Dawało mu to warzywa do jedzenia i dodatkowe plony, które sprzedawał miejscowej ludności w dniu targowym, aby mógł kupić inne jedzenie.

Niu i jego krowa pracowali bardzo ciężko, ale byli szczęśliwi w swoim prostym życiu i nie narzekali, ponieważ mieli wszystko, czego potrzebowali.

Ale pewnego roku wszystko się zmieniło. Deszcze nie nadeszły, a pola uprawne zaczęły wysychać i zamieniać się w pył. Ponieważ nie było deszczu, plony nie rosły, a Niu nie miał nic do sprzedania, a co za tym idzie, nie miał pieniędzy na zakup jedzenia.

Biedny rolnik stał się głodny i był zmuszony sprzedać wszystko, co miał w swoim małym domku, w zamian za jedzenie, aby mógł nakarmić siebie i swoją ukochaną krowę. Niu miał nadzieję, że deszcze w końcu przyjdą, aby mógł wrócić na pola i ponownie rozpocząć swoją pracę.

Minęło kilka miesięcy i nadal nie padał deszcz. Plony nie rosły, a Niu i jego krowa stawali się coraz głodniejsi. Nie było już nic do sprzedania, więc nie było też co jeść.

W końcu Niu nie mógł już dłużej znieść głodu.

Rolnik zwrócił się do swojej krowy i powiedział: „Bardzo mi przykro, ale obawiam się, że będę musiał cię zjeść.”

Krowa spojrzała na Niu, a łzy zaczęły spływać po jej dużych oczach. Kiedy Niu zobaczył łzy, bardzo się zasmucił i poczuł taką winę, że nawet pomyślał o zjedzeniu swojej wiernej krowy.

Objął krowę ramionami i powiedział do niej: „Bardzo mi przykro. Nigdy więcej nie zaproponuję czegoś takiego. Czy możesz mi wybaczyć?”

Krowa kiwnęła głową i poczuła wielką ulgę, że nie zostanie zjedzona.

Nagle zaczął padać deszcz i ziemie zmieniły się z pyłu w żyzną glebę. Plony zaczęły rosnąć i niedługo potem Niu i jego wierna krowa znów wrócili na pola.

Kiedy nadszedł czas żniw, Niu i jego krowa byli bardzo zajęci i pracowali od świtu do zmierzchu na polach. Mieli więcej plonów niż kiedykolwiek wcześniej i Niu oraz jego krowa byli znowu bardzo szczęśliwi. Zebrali plony i poszli do wioski, gdzie sprzedali je ludziom zgromadzonym na targu. Dało im to pieniądze na zakup jedzenia, dzięki czemu nie byli już głodni.

Od tego dnia Niu obiecał, że nigdy nie będzie jadł wołowiny, ponieważ krowa była jego przyjacielem.

"The Farmer and the Cow" from https://worldstories.org.uk/reader/the-farmer-and-the-cow/english/43

#bajka#chiny#rolnik#krowa#

czwartek, 9 kwietnia 2026

Bajka z Afganistanu

Słoń i mrówka



Mahabis to gra rozgrywana między dwiema drużynami. Jedna z nich wkłada rękę pod koc i chowa pierścień w dłoni jednego z członków drużyny. Następnie pokazują swoje zamknięte dłonie drugiej drużynie, która musi zgadnąć, w której dłoni ukryty jest pierścień.

Mrówka i słoń byli naprawdę bardzo dobrymi przyjaciółmi i bawili się razem, ilekroć mieli okazję.

Kłopot polegał na tym, że tata słonia był bardzo surowym ojcem i nie lubił, gdy jego syn się bawił, kiedy miał odrobić zadanie domowe albo gdy jego matka potrzebowała pomocy przy pracach domowych. I nie podobało mu się, że jego syn bawi się ze swoją przyjaciółką mrówką, kiedy powinien bawić się z innymi słoniami.

Mały słoń bardzo bał się swojego ojca i nie lubił, kiedy był on zły. Ale mrówka była bardzo odważna i nie bała się zrzędliwego starego ojca.

Pewnego dnia dwaj przyjaciele bawili się w grę w mahabis, kiedy usłyszeli zbliżającego się rozgniewanego ojca. Ziemia zatrzęsła się gwałtownie, a drzewa kołysały się z boku na bok.

„O nie, to mój ojciec!” zawołał młody słoń, z przerażonym wyrazem twarzy. „Co mam zrobić?”

Mała mrówka wypięła pierś i stanęła na swoją pełną wysokość. „Nie martw się, mój przyjacielu, możesz schować się za mną, a twój ojciec cię nie znajdzie!”

"The Ant and the Elephant" from https://worldstories.org.uk/reader/the-ant-and-the-elephant/english/277

#bajka#afganistan#słoń#mrówka#


niedziela, 29 marca 2026

Bajka perska z Iranu

Kropla miodu



Dawno, dawno temu opowiedziano mi tę historię. Dziś opowiadam ją wam ... historię kropli miodu.

Łowca i jego pies, wysoko w pustynnych górach, znaleźli jaskinię. Łowca w jaskini znalazł wgłębienie, a w wgłębieniu był najpiękniejszy, przejrzysty miód.

Wziął swój bukłak na wodę, napełnił go miodem, opuścił jaskinię i zszedł z gór.

Nie znajdował się w swojej własnej krainie.

Tam, w mieście, do którego wszedł, zobaczył sprzedawcę oleju. I wszedł do tego straganu i zaoferował swój miód na sprzedaż – może w zamian za trochę oleju? I sprzedawca oleju był zaciekawiony.

Gdy próbował miód, jedna kropla spadła na ziemię.

Kilka much bzyczało, kręcąc się wokół miodu. A gdy kręciły się tam, kilka ptaków zleciało, by dziobać i zjadać owady. Ale gdy ptaki latały, przemykając wśród tych owadów, kot należący do sprzedawcy oleju skoczył na ptaka i go zabił. A gdy kot skoczył na ptaka, pies myśliwego skoczył do przodu i zabił kota.

Sprzedawca oleju, pełen furii, kopnął psa tak mocno, że pies został zabity.

Myśliwy wyciągnął nóż myśliwski i wbił go w skrzynię sprzedawcy oleju.

Ci, którzy byli poza straganem, wbiegli do środka. Pobili tego obcokrajowca na śmierć.

Wieść o jego morderstwie dotarła do ludzi – na ziemi myśliwego. Wysyłali ludzi z jego wioski za granicę i zabili wielu mężczyzn z tego miasta.

Gdy król tej ziemi usłyszał o tym wypadzie, zebrał wielką armię i rozpoczął wojnę przeciwko sąsiadowi. A królestwo odpowiedziało tym samym.

Wojny trwały przez wiele lat. A wojny trwają od wielu lat od tamtego czasu: dwaj wielcy wrogowie – te sąsiednie ziemie. I to wszystko przez jedną kroplę miodu.

"The Drop of Honey" from https://worldstories.org.uk/reader/the-drop-of-honey/english/427

#bajka#persja#iran#kropla#miodu#


poniedziałek, 23 marca 2026

Bajka hiszpańska

Jak wygląda życie



Pewnego razu, biedny staruszek mieszkał w małym miasteczku. Wszyscy mu zazdrościli. Nawet królowie z daleka byli zazdrośni, ponieważ posiadał najpiękniejszego białego konia, jakiego kiedykolwiek widzieli ludzie.

Wszyscy królowie oferowali mu bogactwa za konia, ale stary człowiek nie chciał go sprzedać.

„Dla mnie on nie jest koniem, jest osobą” – powiedział. „A on nie jest tylko osobą, lecz przyjacielem. Jak mógłbym sprzedać przyjaciela?”

Biedny człowiek dotrzymał słowa i nigdy nie sprzedał swojego konia.

Pewnego ranka odkrył, że konia nie ma w stajni. Całe miasteczko się zebrało i wyśmiało biednego starca.

„Stary, głupi człowieku. Wiedzieliśmy, że to prędzej czy później się stanie. Wiedzieliśmy, że ktoś ukradnie tego konia. Powinieneś go sprzedać, póki miałeś okazję. Co za tragedia!” krzyczeli mieszkańcy miasta.

„Nie wyolbrzymiajcie sprawy” – powiedział stary człowiek. „Nie możecie być tego pewni. Koń nie jest w stajni. To fakt. Wszystko inne to wasza ocena. Nie mogę powiedzieć, czy to, co się wydarzyło, jest dobre, czy niedobre. Kto wie, co się stanie jutro?”

Mieszkańcy miasta śmiali się z niego. Wszyscy myśleli, że jest szalony. Jednak po dwóch tygodniach oczekiwania koń wrócił do niego i przyprowadził ze sobą tuzin dzikich koni.

Mieszkańcy miasta znów się zgromadzili.

„Miałeś rację, staruszku. To nie było nieszczęście. To była idealna rzecz, która się wydarzyła.”

„Znowu przesadzacie,” powiedział stary człowiek. „Koń wrócił, ale kto wie, czy to dobrze, czy nie? To tylko fragment życia. Jeśli przeczytasz tylko kilka słów w zdaniu, czy możesz ocenić całą książkę?”

Mieszkańcy miasta nie mogli powiedzieć nic więcej, ale uważali, że się myli.

Stary człowiek miał syna, który zaczął tresować dzikie konie. Tydzień później chłopiec spadł z jednego z koni i złamał nogę.

Mieszkańcy miasta znów się zgromadzili.

„Miałeś rację,” powiedzieli. „To było nieszczęście. Twój jedyny syn uszkodził nogę przez te konie. Teraz jesteś biedniejszy niż kiedykolwiek.”

„Macie obsesję oceniania” – westchnął stary człowiek. „Mój syn złamał jedną nogę. Nikt nie wie, czy to będzie katastrofa, czy błogosławieństwo.”

Jak się okazało, kilka tygodni później cały kraj poszedł na wojnę. Wszyscy młodzi ludzie z miasta zostali zmuszeni do wstąpienia do armii. Jedyny, który nie musiał odchodzić, był synem biedaka; nie mógł walczyć z powodu choroby.

Całe miasto krzyczało i narzekało, że wojna jest przegraną sprawą. Wiedzieli, że większość młodych ludzi nigdy nie wróci.

„Miałeś rację, stary człowieku,” powiedzieli. „To było błogosławieństwo. Twój syn zostaje z tobą. Nasze dzieci odeszły na zawsze.”

„Wciąż oceniacie,” powiedział zmęczony starzec. „Nikt nie wie, co się wydarzy. Wasze dzieci zostały zmuszone do wstąpienia do armii, a mój syn nie. Nikt nie wie, czy będzie to szczęście czy nieszczęście.”

Nie oceniaj, albo nigdy nie będziesz całością. Kiedy zaczynasz oceniać, przestajesz się rozwijać.

"How Life Is" from https://worldstories.org.uk/reader/how-life-is/english/1467

#bajka#hiszpania#jak#wygląda#życie#


poniedziałek, 9 marca 2026

Bajka chińska

Li i Gao



Li  był człowiekiem troche głupkowatym, ale pewnego dnia wygrał trzysta juanów w kasynie.

„Och, co mam zrobić z moimi juanami? Gdzie je schować? Gdzie je przechować...? Ach, mam dobry pomysł. Schowam je w ziemi.”

Li wykopał dół i włożył do niego trzysta juanów. Przykrył dół, a potem wziął skrawek papieru. Napisał coś na tym skrawku papieru i przykleił go na ziemi.

Było tam napisane: Trzysta juanów nie jest tu zakopane.

Miał on zazdrosnego sąsiada o imieniu Gao.

Gao wiedział, że Li wygrał trzysta juanów i bardzo mu zazdrościł. Zaczął szukać miejsca, gdzie Li je ukrył, aż w końcu znalazł skrawek papieru.

Wydobył trzysta juanów. Zakrył dziurę. Potem znalazł kolejny skrawek papieru, napisał na nim i przycisnął go do ziemi.

Na nim napisano słowa: Gao nie ukradł trzystu juanów.

"Li and Gao" from https://worldstories.org.uk/reader/li-and-gao/english/353

#bajka#chiny#zazdrość#garnek#pieniądze#


Legenda polska O Olbrzymach i wężach W pradawnych czasach blisko ziemi krakowskiej istniało królestwo olbrzymów. Królestwem tym rządziło s...