wtorek, 14 lipca 2026

Legenda z północnych Włoch

Dni kosa



Dawno, dawno temu żyła sobie rodzina kosów, która była bardzo szczęśliwa. Pod koniec lata przeprowadzili się do miasta o nazwie Mediolan, w północnych Włoszech, wraz z trzema nowo narodzonymi pisklętami.

Mama i tata zbudowali swoje gniazdo na najwyższym drzewie w ogrodzie dużego pałacu. Pisklęta szybko rosły i były zdrowe. Miały jaskrawo pomarańczowe dzioby i błyszczące białe pióra. Ich rodzice mieli takie same dzioby i lśniące czarne upierzenie.

Zimą rodzina znalazła dobre miejsce na gniazdo. Było ono pod okapem domu, gdzie mogli czuć się bezpiecznie przed śniegiem. W tym roku zima była lodowata i przez wiele dni padał śnieg.

Po tygodniu w nowym gnieździe mama i tata zorientowali się, że coraz trudniej jest znaleźć jedzenie. Podczas gdy mama zostawała z młodymi kosami, tata latał cały dzień. Od rana do wieczora przelatywał po Mediolanie, próbując znaleźć jedzenie dla swojej rodziny.

Latał po całym mieście, do każdego zakątka ogrodów, parków, placów i balkonów domów.

Czasami ludzie siedzący przy kawiarniach wzruszali się na widok biednego ptaka i rzucali mu trochę okruchów. To była jedyna żywność, jaką rodzina mogła zdobyć, ponieważ wszędzie indziejleżał tylko lód i śnieg.

Jednak zrobiło się tak zimno, że nawet ludzie przestali wychodzić na zewnątrz.

To była najmroźniejsza zima, jaką Mediolan kiedykolwiek widział.

Wtedy kosy postanowiły, że ojciec ptak poleci na południe. Odleci z miasta i śniegu, aby znaleźć bezpieczne, ciepłe miejsce na gniazdo.

Ojciec ptak odleciał. W międzyczasie cały czas padał śnieg, który przyniósł jeszcze większy chłód.

Aby chronić swoje pisklęta, mama kos przeniosła gniazdo na pobliski dach. Tam, dzięki dużemu, dymiącemu kominowi, znalazły ciepłe miejsce, aby poczekać na powrót ojca.

Wielki mróz trwał trzy dni,  29., 30. i 31. stycznia. Przez te trzy dni ojciec ptak był nieobecny. Kiedy wrócił, prawie nie poznał swojej rodziny. Mama kosa zrobiła się dymnoszara od siedzenia w dymie z komina. Sadza sprawiła, że jej pisklęta stały się całkowicie czarne.

Wreszcie, czwartego dnia, pierwszego lutego, pojawiło się blade słońce i wszystkie kosy wyszły ze swoich gniazd po raz pierwszy.

Od tej pory wszystkie kosy rodzą się czarne, a białe są tylko legendą.

W Mediolanie ostatnie trzy dni stycznia (które zazwyczaj są najzimniejszymi dniami w roku) nazywa się „dniami kosów”, aby uczcić przygodę odważnej ptasiej rodziny.

"The Days of the Blackbird" from https://worldstories.org.uk/reader/the-days-of-the-blackbird/english/884

#legenda#włochy#dzień#kos#ptaki#


Legenda z północnych Włoch Dni kosa Dawno, dawno temu żyła sobie rodzina kosów, która była bardzo szczęśliwa. Pod koniec lata przeprowadzi...