poniedziałek, 27 stycznia 2025

Bajka indyjska

Ślepcy i słoń



Było kiedyś sześciu ślepców, którzy codziennie stali na poboczu drogi i żebrali od przechodniów. Często słyszeli o słoniach, ale nigdy nie widzieli żadnego. 

Zdarzyło się pewnego ranka, że słoń został popędzony drogą, na której stali. Gdy im powiedziano, że wielka bestia jest przed nimi, poprosili woźnicę, aby zatrzymał się, by mogli go zobaczyć.

Rzecz jasna, że nie mogli go zobaczyć na własne oczy. Myśleli jednak, że dotykając go, mogą się dowiedzieć, jakim jest zwierzęciem.

Pierwszemu zdarzyło się, że położył rękę na boku słonia. —"No cóż — rzekł — teraz wiem wszystko o tej bestii. On jest dokładnie jak ściana".

Drugi czuł tylko kieł słonia. — "Mój bracie — rzekł — mylisz się. On wcale nie jest jak ściana. Jest okrągły, gładki i ostry. Jest bardziej jak włócznia niż cokolwiek innego".

Trzeci przypadkiem chwycił trąbę słonia. — "Obaj się mylicie" — powiedział. "Każdy, kto cokolwiek wie, może zobaczyć, że ten słoń jest jak wąż".

Czwarty wyciągnął ramiona i chwycił jedną z nóg słonia. "Och, jakże jesteście ślepi!" powiedział. "Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że jest okrągły i wysoki jak drzewo".

Piąty był bardzo wysokim mężczyzną i przypadkiem złapał słonia za ucho. — "Nawet najbardziej ślepy człowiek powinien wiedzieć, że ta bestia nie jest podobna do żadnej z rzeczy, o których mówicie" — powiedział. "Jest dokładnie jak wielki wachlarz".

Szósty był rzeczywiście bardzo ślepy i upłynęło trochę czasu, zanim w ogóle znalazł słonia. W końcu chwycił zwierzę za ogon. "O głupi chłopcy!" — zawołał. — "Na pewno postradaliście zmysły. Ten słoń nie jest jak mur, ani włócznia, ani wąż, ani drzewo; Nie jest też jak wachlarz. Ale każdy człowiek, który ma odrobinę rozsądku, może zobaczyć, że jest dokładnie jak sznur".

Wtedy słoń ruszył dalej, a sześciu ślepców siedziało cały dzień przy drodze i kłóciło się o niego. Każdy z nich był przekonany, że wie, jak zwierzę wygląda. Każdy z nich wyzywał innych od ostrych wyzwisk, ponieważ się z nim nie zgadzali.

Morał: Ludzie, którzy mają oczy, czasami zachowują się tak samo głupio.

"The Blind Men and the Elephant"  from https://www.worldfolklore.net/the-blind-men-and-the-elephant/

#bajka#indie#słoń#ślepcy#

sobota, 25 stycznia 2025

Baśń Indian Kanadyjskich

Biały koń



Wódz Cree miał bardzo piękną córkę, o którą zabiegało wielu odważnych wojowników. Najbardziej zabiegało o nią dwóch młodzieńców, wódz Cree z jeziora Winnipegosis i wódz Siuksów z Jeziora Diabła. Dziewczyna sama faworyzowała wojownika Cree, a kiedy ten przywiózł z Meksyku pięknego białego konia w prezencie dla jej ojca, mężczyzna zgodził się na małżeństwo.

Wódz Siuksów był wściekły z powodu odrzucenia. W dniu ślubu zebrał oddział wojenny i ruszył przez równiny w stronę domu pięknej dziewicy. Wódz Cree wrzucił swoją śliczną narzeczoną na białego konia a sam wskoczył na swojego siwego rumaka. Para uciekła na zachód, a odrzuceni Siuksowie i jego wojenna grupa deptali im po piętach.

Sprytny wódz Cree kilkakrotnie się wymykał i para ukryła się wśród preriowych urwisk. Przez pewien czas wydawało się, że stracili Siuksów. Ale gdy znaleźli się znowu na równinach, piękny biały koń był widoczny z wielu mil i wkrótce oddział wojenny ich odnalazł. Deszcz strzał spadł na uciekających kochanków, a wojownik i jego narzeczona padli martwi ze swoich wierzchowców. Siuksowie natychmiast pojmali siwego rumaka, ale biały koń się im wymknął. Jeden z mężczyzn twierdził, że widział ducha młodej panny młodej, który wszedł na konia tuż przed tym, jak ten im uciekł.

Biały koń wędrował po preriach przez wiele lat po śmierci wojownika Cree i jego pięknej narzeczonej. Mieszkańcy bali się zbliżyć do konia, ponieważ mieszkał w nim duch dziewicy. Długo po tym, jak jego fizyczne ciało zmarło, dusza białego konia nadal galopowała po równinach, a ziemia, po której wędrowała, stała się znana jako Równina Białego Konia. Mówi się, że dusza białego konia do dziś nawiedza prerię.

Posąg białego konia został wzniesiony w kościele św. Franciszka Ksawerego na Autostradzie Transkanadyjskiej na zachód od Winnipeg, aby przypomnieć wszystkim, którzy go zobaczą, o widmowym białym koniu i pięknej dziewicy, która kiedyś na nim jeździła.

"White horse" from https://www.worldfolklore.net/white-horse/

#baśń#indianie#kanada#biały#koń#

sobota, 18 stycznia 2025

Bajka z Kenii

Para i lew



...Poparzone dziecko boi się ognia...

W Dolinie Lwów, głęboko w wiejskiej części Mandery, mieszkał Abdi i jego ukochana żona, Aisha.

Nie mieli sąsiadów i prowadzili życie pasterskie. Mieszkali w swoim aqal, przenośnej chacie w kształcie kopuły, zbudowanej z pali, filarów i mat sizalowych.

Hodowali bydło, kozy i owce. W ciągu dnia Abdi zabierał zwierzęta w głąb dżungli na pastwisko, podczas gdy Aisha opiekowała się gospodarstwem. Była pora deszczowa i mała rodzina rozkwitała – mleka i mięsa było pod dostatkiem.

Pomimo tych błogosławieństw, wędrujące lwy były nieustannym zagrożeniem dla rodziny. Głęboko w nocy, kiedy para spała, lew wdzierał się do zagrody i pożerał jedno lub dwa zwierzęta.

Trwało to przez jakiś czas, aż pewnego wieczoru Abdi w końcu miał dość spadku liczebności swojego stada.

Po konsultacji z żoną opracowali plan.

Wykopali dół obok szopy dla zwierząt, którą zwykle atakował lew.

Przykryli dół strzechą, aby lew jej nie zauważył.

Wczesnym rankiem następnego dnia Abdi pobiegł do szopy, aby dowiedzieć się, czy plan się powiódł.

Był zachwycony, gdy znalazł ryczącego lwa w norze.

Podekscytowany zawołał żonę, aby podzielić się odkryciem.

Abdi postanowił wylać na lwa wrzącą wodę, aby dać mu nauczkę.

"Aisha, przynieś mi trochę przegotowanej wody" krzyknął.

Aisza przyniosła trochę gorącej wody; Abdi wylał ją na lwa.

Lew szalał z bólu i złości, gdy gorąca woda wniknęła w jego skórę.

"Aisha, przynieś mi trochę przegotowanej wody" – krzyczał znowu Abdi. Lew, słysząc te słowa, spodziewał się kolejnego strumienia gorącej wody i ryczał.

Jego ryk słychać było z daleka.

Kara trwała jeszcze przez jakiś czas. W końcu lwu udało się wyskoczyć  i zbiec do dżungli.

Jego skóra była poparzona i czuł ból w całym ciele.

Lew dotarł do swojej nory. Znalazł swoich lwich przyjaciół odpoczywających w słońcu.

Byli zszokowani tym, jak przygnębiony wyglądał ich przyjaciel. Starali się znaleźć przyczynę. 

Opowiedział im, jak dobrze zaplanowana wyprawa myśliwska przerodziła się w tragedię.

Wyjawił im, jak para, która mieszkała w dolinie, zastawiła na niego pułapkę, która doprowadziła do wymierzenia mu kary.

Jego przyjaciele obiecali się za niego zemścić.

Połączyli siły i wyruszyli do pary wczesnym rankiem następnego dnia.

Znaleźli Abdiego samego w gospodarstwie.

Abdi, widząc lwy, wyczuł niebezpieczeństwo i obawiał się o swoje życie. Uciekł, a lwy pobiegły za nim.

Abdi znalazł drzewo i szybko się na nie wspiął. Lwy nie mogły wspiąć się na drzewo.

Zgodzili się stanąć jeden na drugim, aby móc dosięgnąć mężczyzny.

Lew, który został ukarany przez Abdiego i jego żonę, zaoferował, że będzie pierwszym lwem, na samym dole, aby inni mogli dosięgnąć mężczyzny. 

Abdi był przerażony. Lwy przychodziły po niego tam, na górę.

Mógł zobaczyć, że lew, którego ukarał, stanowił "fundament" pod wieżę lwów.

Pomyślał przez chwilę i krzyknął: "Aisha, przynieś mi trochę przegotowanej wody".

Słowa zabrzmiały w uszach zranionego lwa. Pamiętał te słowa i obawał się ich.

Przypomniało mu to o jego wcześniejszych cierpieniach i obawiał się, że czeka go kolejna kara. Nie chciał powtórki tego, co się stało.

Nie uprzedziwszy pozostałych uciekł i popędził w głąb dżungli.

Wieża lwów runęła w gruzy. Kończyny były połamane, a nagły łomot powodował ból. Lwy nie wiedziały, co się z nimi stało.

Jeden po drugim kuśtykali do legowiska, przeklinając swój los.

Abdi zszedł z drzewa i pobiegł do swojej żony i domostwa.

Doprawdy, poparzone dziecko boi się ognia.

"The Couple and the Lion" from https://anikefoundation.org/african-folktales/the-couple-and-the-lion

#bajka#afryka#kenia#para#lew#


piątek, 10 stycznia 2025

Bajka z Anglii
Wielka Brytania

Robak Lambtona



Dawno, dawno temu John Lambton łowił ryby w niedzielę. Wszyscy mieszkańcy wioski byli zdziwieni.

"Łowienie?" mówili. "Ten chłopiec nie będzie miał szczęścia w niedzielę!"

John był synem lorda. Myślał, że może robić wszystko, co tylko chce. Siedział więc nad rzeką Wear i łowił ryby.

Po dwóch godzinach nic nie złowił. Myślał juz o tym by się spakować i pójśc do domu.

Nagle poczuł szarpnięcie linką wędki. Coś złowił! Spróbował to wyciągnąć, ale ciężko mu to szło.

"To musi być gruba ryba!" pomyślał John.

W końcu udało mu się wyciągnąć to na brzeg. Nie była to jednak ryba, ale ogromny czarny robak z bardzo brzydką głową. Był mały i przerażający... i strasznie cuchnął.

Wiercił się i kłapał na Johna. Jego zęby były bardzo ostre jak igły.

John nie lubił jego wyglądu.

Miał go już wrzucić z powrotem do rzeki, ale nagle zobaczył dziwnego staruszka, który pojawił się niespodzianie obok niego.

"Zatrzymaj go, albo będziesz żałował młodzieńcze!" powiedział staruszek, a potem rozpłynął się w powietrzu.

"Coś dziwnego się tu dzieje" pomyślał John, ale włożył robaka do koszyka. Wyglądał on jednak jak diabeł i był przerażający. John wrzucił go więc do studni w wiosce, po czym udał się do domu, do Lambton Hall. 

"Złapałeś jakąś rybę synu?" zapytał ojciec Lord Lambton.

"Nie ojcze" odpowiedział John, nie mówiąc jednak o robaku.

Lata mijały i nic strasznego się nie działo. John dorósł i wyruszył na wojnę. Zapomniał o robaku, ale robak nie zapomniał o nim. Wciąż był w studni i rósł coraz większy. Wkrótce wyrósł na ogromnego żmija.

Pewnej nocy wyszedł ze studni, wrócił nad rzekę i zajął małą wyspę dla siebie.

Następnego ranka robak był już w drodze do Lambton Hall. 

"Nakarmy go, zanim on nas zje" powiedzieli mieszkańcy wioski.

Nalali mu do koryta mleka, które robak szybko wypił. Owinął się wokół wzgórza Penshaw i zasnął.

Każdego dnia jednak robak powracał i chciał coraz więcej. Mieszkańcy wioski karmili go mlekiem, dawali mu krowy i owce. Chcieli go zabić, ale nie wiedzieli jak tego dokonać.

Każdej nocy wracał na wzgórze Penshaw i zasypiał. Okoliczni mieszkańcy żyli w strachu.

Po siedmiu latach John powrócił z wojny. W drodze do domu spotkał mądrą staruszkę.

"Johnie Lambton, czy to ty włożyłeś robaka do studni?" zapytała. "Jesteś więc jedynym, który może go zabić"

John zmieszał się na te słowa. Skąd ona znała jego sekret? 

"Jak mogę zabić tego robaka?" zapytał John.

"Idź do kowala i powiedz mu, aby zrobił dla ciebie kłującą zbroję" powiedziała. "Kiedy robak będzie chciał się do ciebie zbliżyć, twoje kolce go ukłują".

"Pójdę zaraz do kowala" powiedział John.

"Czekaj!" powiedziała mądra kobieta. "Jeszcze coś. Po tym jak zabijesz robaka musisz zabić pierwszą rzecz jaką zobaczysz po powrocie. Jeśli tego nie zrobisz, rodzina Lambtonów będzie miała pecha przez resztę dni".

Kiedy zbroja była gotowa John włożył ją i powiedział do swojego ojca. "Idę teraz zabić robaka. Po tym zadmę w róg, a ty wyślesz psa na moje spotkanie"

"Dlaczego?" zapytał ojciec.

"Muszę zabić pierwszą rzecz, którą spotkam po powrocie. Jeśli tego nie zrobię, bedziemy przeklęci".

Tej nocy John pojechał na wzgórze Penshaw. Robak okręcił się wokoł wzgórza. John wyszedł na górę. Nagle coś go chwyciło. Objęło go całym swoim cielskiem. John nie mógł chwycić oddechu. Robak ściskał go coraz mocniej i mocniej.

Im bardziej robak go ściskał tym bardziej igły wbijały się w jego ciało. W końcu robak umarł.

John pojechał z powrotem do Lambton Hall i zadął w róg. Pies jednak nie przybiegł do niego się przywitać. Zamiast niego Lord Lambton pobiegł pogratulować synowi. John nie mógł zabić swojego ojca. 

Właśnie wtedy pies przybiegł także i John zabił go w zamian za ojca. 

Niestety tak jak powiedziała stara kobieta pech towarzyszył Lambtonom przez cały czas. Wszyscy mówili, że są przeklęci.

I to wszystko przez to, że John Lambton poszedł łowić ryby w niedzielę.

"The Lambton Worm" from "Magical myths and legends" by Michael Morpurgo

#bajka#wielkabrytania#anglia#robak#lambton#


poniedziałek, 6 stycznia 2025

Bajka z Ghany
Zachodnia Afryka

Ananse i Garnek Mądrości



Dawno temu ludzie nie wiedzieli zbyt wiele. Nie wiedzieli nic o rolnictwie, narzędziach ani o tym, jak tkać tkaniny. Nyame, Bóg niebios, posiadał całą mądrość, którą przechowywał w glinianym garnku. Pewnego dnia Nyame podarował pająkowi Ananse specjalny prezent. Był to garnek, z całą mądrością w środku.

Ananse był podekscytowany. Za każdym razem, gdy zaglądał do glinianego garnka, uczył się czegoś nowego. Postanowił jednak trzymać garnek z dala od świata. Nie chciał się z nikim dzielić. Zawiązał linę wokół talii, aby móc wspiąć się na drzewo. Przywiązał sznur wokół garnka mądrości, który zwisał przed nim. Wtedy zaczął wspinać się na drzewo.

Ananse spróbował przywiązać do pleców gliniany garnek pełen mądrości i było mu z tym naprawdę o wiele łatwiej. W mgnieniu oka dotarł na szczyt drzewa. Potem zatrzymał się i zastanowił. "To ja powinienem być tym, który ma całą mądrość, a tutaj ten mały dzieciak był mądrzejszy ode mnie!" Ananse był tak zły z tego powodu, że zrzucił gliniany garnek z drzewa. Rozpadł się on na kawałki o ziemi. Oczywiście, cała mądrość wydostała się na zewnątrz i odleciała w świat. W ten sposób ludzie nauczyli się uprawiać ziemię, wyrabiać ubrania, żelazo i wszystkie inne rzeczy, które ludzie umieją robić do dziś.

"Ananse and the Pot of Wisdom" from https://anikefoundation.org/african-folktales/ananse-and-the-pot-of-wisdom

#bajka#afryka#zachodnia#ghana#ananse#garnek#mądrość#

czwartek, 2 stycznia 2025

Bajka z plemienia Zulu
Południowa Afryka

Gepard i leniwy myśliwy



Dawno temu pod drzewem siedział zły i leniwy myśliwy. Był głodny, ale nie chciał, zawracać sobie głowy szukaniem jedzenia. Pod nim na trawiastym polu pasły się krzepkie gazele. Myśliwy nic nie robił, tylko obserwował zwierzęta, gdy się karmią, żałując, że nie może mieć mięsa, nie pracując na nie.

Nagle zauważył ruch samicy geparda szukającej pożywienia. Wybrała gazelę, która oddaliła się od reszty. Nagle wzięła swoje długie nogi pod siebie i skoczyła do przodu. 

Z wielką szybkością uderzyła gazelę i zrzuciła ją na dół. Zaskoczona reszta stada uciekła, gdy gepard zaatakował swoją ofiarę.

Myśliwy obserwował, jak gepard ciągnie swoją zdobycz w cień na skraju polany. Tam czekały na nią trzy piękne młode gepardy. Leniwy myśliwy był pełen zazdrości o młode i żałował, że nie może mieć tak dobrego myśliwego, który się o niego zatroszczy. 

Wtedy wpadł na szalony pomysł. Postanowił, że ukradnie jednego z młodych gepardów i wytresuje go do polowania. Postanowił poczekać, aż matka geparda opuści okolicę, aby wykonać swój ruch. Uśmiechnął się do siebie, czując się jak geniusz.

Kiedy słońce zaczęło zachodzić, gepard ukrył swoje młode w krzakach i ruszył do wodopoju. Myśliwy szybko chwycił włócznię i ruszył kłusem w krzaki, gdzie ukryte były młode. Tam znalazł trzy młode, jeszcze zbyt młode, by się go bać lub uciekać. 

Najpierw wybrał jedną, potem zdecydował się na inną, a potem znowu zmienił zdanie. W końcu zdecydował się ukraść wszystkie trzy młode, myśląc sobie, że lepiej będzie, jeśli zatrzyma je wszystkie.

Matka geparda wróciła pół godziny później tylko po to, by odkryć, że jej młode zniknęły. Płakała, aż w jej oczach nie było już łez. Dzień i noc płakała i szukała swoich młodych. Do czasu, gdy spotkała starszego mężczyznę, który przyszedł dowiedzieć się, w czym tkwi problem.

Starzec był mądry i znał zwyczaje zwierząt. Kiedy usłyszał, co zrobił niegodziwy myśliwy, bardzo się rozzłościł. Leniwy myśliwy był nie tylko złodziejem, ale też złamał tradycje plemienia. Wszyscy wiedzieli, że myśliwy musi używać tylko własnej siły i umiejętności. Każdy inny sposób polowania był hańbą.

Starzec wrócił do wioski i opowiedział starszyźnie, co się stało. Mieszkańcy wioski wpadli w złość. Znaleźli leniwego myśliwego i wypędzili go z wioski. Starzec zabrał trzy młode gepardy z powrotem do ich wdzięcznej matki.

"The Cheetah and the Lazy Hunter" from https://anikefoundation.org/african-folktales/the-cheetah-and-the-lazy-hunter

#bajka#zulu#afryka#południowa#gepard#leniwy#myśliwy#

Bajka z Mongolii Leniwa sowa Dawno, dawno temu w gęstym zielonym lesie mieszkała szara sowa. Była ona tak leniwa, że nawet nie chciało jej...