Bajka indyjska
Śpiewający osioł
Bardzo daleko stąd, w dolnie między dwoma wysokimi górami, była sobie mała i spokojna wioska. Każdy w wiosce miał swoją pracę, od piekarza po nauczyciela do rolnika, który uprawiał smaczne warzywa - pomidory, ziemniaki i najlepsze z wszystkich ogórki.
W wiosce tej mieszkała też kobieta roznosząca mleko. Budziła się z samego rana, by wydoić swoje krowy. Potem siodłała swojego osiołka i rozwoziła mleko do każdego domu we wsi. Kiedy mleko było już dostarczone, kobieta pozwalała swojemu osiołkowi paść się na zielonej trawie w górach. Czasami osiołek miał dość trawy i wybierał się na drugą stronę doliny, by zajadać się złotymi mleczami. Uwielbiał on te kwiaty i zawsze śpiewał - IO, IO, IIIIIOOOO!" Osiołek myślał, że jest wspaniałym śpiewakiem, niestety nikt w wiosce się z nim nie zgadzał.
Pewnego wieczoru, kiedy słońce skryło się za horyzontem a na niebo wzeszły świecące gwiazdy osiołek poszedł na drugą stronę doliny by zajadać się mleczami.
Kiedy gryzł swoje ulubione kwiaty zobaczył cień przemykający się za nim. Był to lis z długim puszystym ogonem i lśniącymi bursztynowymi oczami. Usiadł on na wysokim kamieniu przed nim.
Lis odwrócił głowę w stronę osiołka i powiedział: "Cześć. Kim jesteś? Nigdy cię tu nie widziałem."
Twarz osiołka pokryta była płatkami mleczy, a pysk pełen jedzenia. Przełknął więc szybko jedzenie i odpowiedział: "Mam na imię Stary Bray. A ty kim jesteś?"
"Jestem Wiley" powiedział lis. "Co cię tu przyniosło?"
"Zobaczyłem te wspaniałe mlecze, a w mojej wiosce nie ma nic lepszego niż one. Może chcesz spróbować?"
"Nie, dziękuję" zaśmiał się lis. "Ale wiem, gdzie można znaleźć coś jeszcze smaczniejszego. Pokażę ci".
Ku wielkiemu zdziwieniu lis zaprowadził go z powrotem do wioski, a potem na pole leżące po drugiej stronie doliny. Nic nie mogło bardziej ucieszyć osiołka jak...
Ogórki! Pole pełne największych, zielonych, słodkich ogórków.
"Możemy jeść tyle ogórków ile chcemy" powiedział lis. "Musimy być przy tym mądrzy i cisi, ponieważ inaczej rolnik nas złapie".
Osiołek nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu: tyle ogórków i przyjaciel z którym można się dzielić. "Nie martw się" powiedział "osły są zawsze mądre i ciche". Dwa zwierzaki zaczeły wspaniałą ucztę.
Każdej nocy osioł i lis spotykali się na polu pełnym ogórków i opowiadali sobie żarty i śmieszne historie, ale nie śmiali się zbyt głośno.
Wkrótce rolnik zaczął zauważać na wpół zjedzone ogóki na swoim polu i zaczął być zły. "Złapię was tej nocy" powiedział do siebie. "Wkrótce was złapię złodzieje".
Kiedy osioł podsłuchał rozmowę między rolnikiem a dostawczynią mleka zaśmiał się tylko. "Jesteśmy zbyt sprytni na tego głupiego rolnika. Nigdy nas nie złapie".
Kiedy rolnik obserwował swoje pole ogórków, oni obserwowali rolnika. Noc była ciepła, a rolnik pracował ciężko na swoim polu. Jego głowa szybko zaczęła opadać i wkrótce zasnął twardo. Dwaj przyjaciele weszli wtedy cichutko na pole i zaczęli jeść. Taka sytuacja trwała parę nocy.
Pewnego wieczoru, kiedy byli na polu osioł powiedział do lisa. "Mój przyjacielu czy mówiłem ci, jak wspaniałym śpiewakiem jestem? Wybierz piosenkę, a ja ją ci zaśpiewam!"
Lis nie chcąc skrzywdzić uczuć osiołka powiedział "Mój drogi przyjacielu, nie jestem pewien czy jest to dobry pomysł. Jeśli teraz zaśpiewasz to obudzisz rolnika. Może zostaw tę pieśń na inny wieczór".
Osioł się zdenerwował. "Osły przecież są zawsze sprytne" powiedział "i wspaniale śpiewają!" Po czym podniósł głowę do księżyca , potrząsnął swoją grzywą, wziął głęboki oddech i zaśpiewał...
IOOOO! IIIIIOOOOO!..."
Tym razem rolnik obudził się. Światła oświeciły się we wszytkich domach na wsi, bo wszystkich obudził ten okropny hałas.
"Chodź szybko" powiedział lis uciekając przez bramę.
Ale osioł był tak zajęty śpiewaniem, że rolnik zastał go z na wpół ugryzionym ogórkiem pod nogami. Rolnik złapał go i odprowadził do domu dostawczyni mleka. Obiecała rolnikowi, że od tej pory będzie trzymała go zamkniętego w oborze co noc, dopóki lato się nie skończy i ogórki bedą zebrane.
Następnego wieczoru lis zakradł się do wioski i znalazł przyjaciela bardzo smutnego.
"Przepraszam mój przyjacielu" powiedział osioł. "Obawiam się, że nasz zbiór ogórków już został zakończony. Powinienem cię posłuchać".
Morał z tej bajki jest taki, że jest czas i miejsce na wszystko, a czasami najmądrzejszą rzeczą jest słuchanie dobrych rad przyjaciela.
"The singing donkey" from "Animal tales from India" by Nikita Gill
#bajka#indie#osioł#śpiewający#

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz