środa, 18 grudnia 2024

Baśń Eskimosów 

z Kanady

Powstanie wiatru



W wiosce w dolnym Jukonie mieszkał mężczyzna i jego żona, którzy nie mieli dzieci. Pewnego dnia kobieta powiedziała do męża: "Daleko w tundrze rośnie samotne drzewo. Idź i przynieś kawałek pnia i zrób z niego lalkę. Wtedy będzie się nam wydawało, że mamy dziecko".

Mężczyzna wyszedł z domu i zobaczył długi ślad jasnego światła, podobny do tego, jaki tworzy księżyc świecący na śniegu. To była Droga Mleczna. Tą ścieżką podróżował daleko, aż ujrzał przed sobą piękny przedmiot lśniący w jasnym świetle. Podszedłszy do niego, odkrył, że jest to drzewo, którego przyszedł szukać. Drzewo było małe, więc wziął nóż myśliwski, odciął część pnia i zaniósł fragment do domu.

Usiadł w domu i wyrzeźbił w drewnie wizerunek małego chłopca, a jego żona uszyła dla niego dwa rodzaje ubrań i ubrała go w jeden z nich, "zostawiając drugi, by ją założyć, gdy pierwszy się zabrudzi" powiedziała.

"A teraz, ojcze, przygotuj swojemu synkowi zestaw zabawkowych naczyń" – powiedziała.

— Nie widzę sensu w tych wszystkim. Nie będzie nam lepiej niż na początku" – powiedział mężczyzna.

— Ależ tak, już nam się lepiej powodzi — powiedziała żona. "Zanim mieliśmy lalkę, mogliśmy mówić tylko do siebie. Teraz mamy lalkę, o której możemy rozmawiać i która nas bawi".

Aby sprawić jej przyjemność, mąż przygotował zabawkowe naczynia, a ona umieściła lalkę na honorowym miejscu na ławce naprzeciwko drzwi, a przed nią położyła naczynia pełne jedzenia i wody.

Kiedy para poszła spać, w pokoju było bardzo ciemno i usłyszeli kilka niskich, gwiżdżących dźwięków.

— Słyszysz to? To lalka – powiedziała kobieta, potrząsając mężem, aż się obudził.

Natychmiast wstali i zapaliwszy światło, zobaczyli, że lalka zjadła jedzenie i wypiła wodę, a jej oczy się poruszają. Kobieta chwyciła go z zachwytem, pieściła i bawiła się nim przez długi czas. Kiedy się zmęczyła, położyła go z powrotem na ławce i znowu poszli spać.

Rano, kiedy wstali, lalki już nie było. Szukali w całym domu, ale nie mogli znaleźć. Wyszli na zewnątrz, a od drzwi prowadziły jego ślady. Ruszyli za nimi do potoku i wzdłuż brzegu do miejsca poza wsią, gdzie ślady się kończyły.  Z tego miejsca Lalka poszła w górę Drogi Mlecznej ścieżką światła, którą poszedł człowiek, aby odnaleźć drzewo.

Lalka szła jasną ścieżką, aż dotarła do krawędzi dnia, gdzie niebo opada na ziemię, a ściany w świetle. Tuż obok, na wschodzie, zobaczyła skórzaną osłonę przymocowaną do ściany nieba. Skóra wybrzuszała się do środka, jakby jakaś silna siła po drugiej stronie ją popychała.

"Jest tu bardzo cicho. Myślę, że lekki wiatr ożywiłby go – powiedziała Lalka, wyciągając nóż i odcinając pokrywę po jednej stronie otworu. Od razu powiał silny wiatr, który co jakiś czas przynosił ze sobą żywego renifera. Wyglądając przez dziurę, lalka zobaczyła za ścianą inny świat podobny do ziemi. Ponownie naciągnęła pokrywę na otwór.

— Nie zbyt mocno — powiedziała do wiatru. "Czasami mocno, czasami lekko, a czasami wcale".

Potem wspięła się na podniebną ścianę i poszła dalej, aż dotarła na południowy wschód. Tutaj kolejny otwór był zakryty, podobnie jak pierwszy, a pokrycie wybrzuszało się do wewnątrz. Kiedy odcięła to okrycie, rozpętała się wichura, która przyniosła renifery, drzewa i krzewy. Szybko zakrył dziurę i powiedział do wichury: "Jesteś zbyt silny. Czasami wiejesz mocno, czasami lekko, a czasami nie wiej wcale. Ludzie na ziemi będą chcieli różnorodności".

Idąc znowu wzdłuż ściany nieba, doszedł do południa, a kiedy ta pokrywa została przecięta, zerwał się gorący wiatr, niosąc deszcz i bryzgi z wielkiego morza, leżącego po drugiej stronie nieba. Lalka zamknęła ten otwór i rozmawiała z wiatrem jak przedtem.

Potem udała się na zachód, gdzie znajdowała się kolejna, w której występowały ulewne deszcze, deszcz ze śniegiem i rozpryski od oceanu. Gdy ją zamknął i dał wiatrowi polecenia, ruszył dalej na północny zachód. Tam, gdy odciął zasłonę, nadeszła zimna fala podmuchu, przynosząc śnieg i lód, tak że była zziębnięta do szpiku kości i na wpół zamarznięta, i pośpieszył zamknąć dziurę, tak jak to zrobił z innymi.

Zaczął iść wzdłuż ściany nieba na północ, ale zimno stawało się coraz bardziej dotkliwe, aż w końcu musiał opuścić mur i zatoczyć krąg na południe, wracając na północ dopiero wtedy, gdy znalazł się naprzeciwko otworu. Tam chłód był tak silny, że odczekał jakiś czas, zanim zebrał się na odwagę i odciął kołdrę. Gdy to uczynił, rozpętał się straszliwy podmuch, który porwał wielkie masy śniegu i lodu, rozsypując je po całej równinie ziemi. Bardzo szybko zamknął dziurę i powiedział, aby wiatr z tego kierunku nadciągał tylko w środku zimy, aby ludzie nie byli zaskoczeni i byli na to przygotowani.

Stamtąd pośpieszyła w dół do cieplejszych rejonów pośrodku ziemskiej równiny, gdzie, spojrzawszy w górę, zobaczyła, że niebo wsparte jest na długich, smukłych, łukowatych słupach, podobnych do tych ze stożkowatej chaty, ale zrobionych z jakiegoś pięknego, nieznanego mu materiału. Podróżując dalej, dotarł w końcu do wioski, z której wyruszył i zamieszkał we własnym domu.

Lalka mieszkała w tej wiosce przez bardzo długi czas. Kiedy zmarli przybrani rodzice, którzy go stworzyli, został zabrany przez innych mieszkańców wioski i tak żył przez wiele pokoleń, aż w końcu umarł. Od czasu jego śmierci rodzice robią lalki dla swoich dzieci, naśladując tę, która jako pierwsza otworzyła niebo i regulowała wszystkie sześć wiatrów ziemi.

"Origin of the Winds" from https://www.worldoftales.com/Native_American_folktales/Eskimo_folktale_29.html#gsc.tab=0

#baśń#eskimosi#kanada#powstanie#wiatr#

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bajka z Mongolii Leniwa sowa Dawno, dawno temu w gęstym zielonym lesie mieszkała szara sowa. Była ona tak leniwa, że nawet nie chciało jej...