środa, 14 maja 2025

Bajka koreańska

Zielone żabki



Dawno, dawno temu zielona żabka mieszkała z matką wdową w małym stawie. Zielona żaba nigdy nie słuchała swojej matki, a kiedy ta mówiła, aby coś zrobił, zawsze robił odwrotnie. Jeśli jego matka mówiła, żeby bawił się na wzgórzach, szedł nad rzekę. Jeśli mówiła, żeby poszedł w górę, szedł w dół. Jeśli mówiła mu w lewo, szedł w prawo. Jeśli mówiła mu to, on robił tamto.

Matka żaba martwiła się, co będzie z jej synem — sprawiał jej tyle cierpienia i wstydu. „Dlaczego nie może być jak inne żaby?” powiedziała do siebie. „Dlaczego nie może szanować starszych i robić to, co mu się mówi?” Martwiła się, co się z nim stanie, gdy jej zabraknie. Wiedziała, że musi coś zrobić, aby przerwać jego złe nawyki.

Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, matka żaba strofowała zieloną żabę i próbowała nauczyć właściwego zachowania, ale on wciąż ją ignorował i robił, co chciał. Matka żaba starzała się i tak bardzo się martwiła, że w końcu zachorowała. Ale nawet wtedy zielona żaba nie zmieniła swojego zachowania.

W końcu, gdy matka żaba wiedziała, że zbliża się jej koniec, wezwała syna do siebie. Chciała mieć godny pochówek na górze, a ponieważ wiedziała, że zielona żaba zrobi coś zupełnie przeciwnego do tego, co jej powie, starannie dobierała słowa. „Nie mam już dużo czasu” powiedziała. „Kiedy umrę, nie chowaj mnie na zboczu góry. Musisz mnie pochować na brzegu rzeki.”

Zielona żaba patrzyła na nią smutno, z głową spuszczoną w dół.

„Obiecaj mi,” powiedziała matka żaba. „Musisz obiecać.”

„Obiecuję,” powiedziała zielona żaba.

Cztery dni później matka żaba umarła, a zielona żabka była potwornie smutna. Obwiniał się za jej śmierć i żałował całego bólu, który jej sprawił. Wiedział, że jest za późno, aby cofnąć wszystkie swoje złe czyny, ale teraz mógł wszystko zmienić. Postanowił w końcu słuchać poleceń swojej matki. „Zawsze robiłem na odwrót, niż mi mówiła, kiedy była żywa” - powiedział do siebie, „ale teraz zrobię dokładnie to, co mi powiedziała.”

Więc, wiedząc nawet, że to nie było mądre, zielona żaba pochowała swoją matkę przy rzece. I kiedy padał deszcz, stał na straży, modląc się do nieba, aby woda nie podniosła się. Ale kiedy tego lata nadeszły monsuny, rzeka wznosiła się coraz wyżej - wylewała się z brzegów i zmyła grób jego matki.

Zielona żaba siedziała w ulewym deszczu nad brzegiem rzeki, płacząc i płacząc za swoją matką. I dlatego do dzisiaj zielone żaby płaczą, kiedy pada deszcz.

"The Green Frogs" from http://www.sejongsociety.org/korean_theme/korean_folk_tales/green_frog.html

#bajka#korea#zielone#żabki#

poniedziałek, 28 kwietnia 2025

Baśń chorwacka

Czerwone i niebieskie jeziora.



Wiele lat temu w rejonie Imotski mieszkał bardzo bogaty mężczyzna o imieniu Gavan ze swoją żoną Gavanicą i dziećmi.

Wyglądał jak człowiek, ale oddał on duszę diabłu. Nękał swoją służbę i miejscowych, a jego jedynym zajęciem było gromadzenie bogactw. Aby na własne oczy przekonać się o arogancji Gavana, anioł zstąpił z nieba i pewnej nocy przybył do jego pałacu w przebraniu żebraka, prosząc o jałmużnę. Żona mężczyzny, Gavanica, otworzyła drzwi i odmówiła mu jedzenia i wody. Kiedy zapytał ją, czy boi się Bożej kary, arogancka bogata kobieta odpowiedziała: "Cóż mi po twoim Bógu, skoro mam mojego Gavana?" Dokładnie w tym momencie anioł zdjął z siebie poszarpane szaty i wyciągnął ognisty miecz. Rozpętała się gwałtowna burza, a grzmoty szalały jak dzikie konie. Ziemia zatrzęsła się tak gwałtownie, że pękła, a głębokie Czerwone i Niebieskie Jeziora, pochłonęły rodzinę Gavanów i cały ich majątek. Mieszkańcy Imotski twierdzą, że krzyki Gavana i Gavanicy wciąż słychać z dna jeziora, gdy wieje wiatr, a pozostałości ich pałacu można zobaczyć podczas pięknej pogody, gdy woda jest spokojna. 

Oprócz tej przerażającej legendy, z Czerwonym Jeziorem wiąże się jeszcze jedna ciekawostka – nikt nigdy nie był w stanie wrzucić do niego kamień. Wielu silnych ludzi próbowało. Robili rozbieg, używali specjalnych technik rzucania itp., ale nikt nigdy nie słyszał plusku.

"Red and Blue Lakes: The Croatian Loch Ness" from https://croatia.hr/en-gb/culture-and-arts/legends/red-and-blue-lakes-the-croatian-loch-ness

#baśń#chorwacja#jeziora#czerwone#niebieskie#głębokie#


niedziela, 13 kwietnia 2025

Bajka z zachodniej Nigerii

Żółw i garnek owsianki



Dawno, dawno temu żółw podążał za grupą dzieci, aby odwiedzić starszą kobietę, która mieszkała w odległej wiosce.

Kobieta zaprosiła dzieci, aby spędziły u niej noc. Żółw również zdecydował się zostać z nimi.

Kobieta zabawiała dzieci piosenkami i opowieściami.

Wszyscy byli podekscytowani, a potem pomagali kobiecie w pracach domowych.

Podczas gdy jedni zamiatali, inni byli zajęci odkurzaniem, czyszczeniem i myciem.

Po zajęciach wszyscy byli zmęczeni, ponieważ posiadłość kobiety była duża.

Następnie kobieta wręczyła dzieciom talerze z owsianką w podziękowaniu za ich wysiłek. Owsianka była pyszna i wszyscy prosili o więcej. Staruszka upewniła się, że wszyscy są zadowoleni.

Ale żółw, mimo że dostał coś ekstra, wcale nie był szczęśliwy.

Kiedy wszyscy spali, żółw poszedł potajemnie do kuchni, gdzie trzymano garnek z owsianką.

Usiadł i zaczął jeść.

Odgłos pokrywy garnka obudził starszą kobietę, która pomyślała, że do domu wszedł złodziej. Weszła do kuchni z tłuczkiem i zaczęła uderzać żółwia w plecy.

Na początku żółw nie odezwał się ani słowem, ale kiedy kobieta złamała mu skorupę na grzbiecie, wydał z siebie głos, że to on.

Wszystkie dzieci obudziły się  i obwiniały żółwia za jego zachowanie.

Żółw musiał wrócić do domu ze złamaną skorupą. Dlatego do dziś grzbiet żółwia pozostaje złamany i musi on chodzić powoli.

"The Tortoise and the Pot of Porridge" from https://anikefoundation.org/african-folktales/the-tortoise-and-the-pot-of-porridge

#bajka#nigeria#żółw#garnek#owsianka#


wtorek, 25 marca 2025

Legenda portugalska

Legenda o piekielnych ustach



Legenda ta związana jest z rejonem Cascais, gdzie mówi się, że kiedyś znajdował się tam zamek zamieszkały przez demonicznego czarnoksiężnika. Ta złowroga postać wybrała sobie najpiękniejszą pannę w okolicy na żonę,. Kiedy doszło do spotkania wybranków i czarnoksiężnik zobaczył jej odrzucenie, postanowił ją aresztować i ukryć, oszalały z zazdrości o jej urodę.

Opętany pięknem młodej kobiety i wściekły na to, że jego miłość nie została odwzajemniona, mężczyzna zamknął ją w niedostępnej wieży w pobliżu morza i wynajął wiernego rycerza, aby jej strzegł. Nie mógł on jednak nigdy ją zobaczyć.

Lata mijały, a oni rozmawiali, dotrzymując sobie towarzystwa, aż pewnego dnia rycerz z ciekawości postanowił wejść na wieżę, aby zobaczyć się ze swoim przyjacielem. Legenda głosi, że gdy rycerz otworzył drzwi, był tak przytłoczony urodą dziewicy że szybko się w niej zakochał.

Kochankowie zdecydowali się na ucieczkę konno, zapominając, że czarownik zaczarował dziewicę i wiedział wszystko. Uciekli więc na białym koniu czarnoksiężnika i pogalopowali wzdłuż klifów wybrzeża w piękną, księżycową noc. Czarnoksiężnik, rozwścieczony i spragniony zemsty, przywołał gwałtowną burzę, która uderzyła w skały, przed którymi uciekali kochankowie.

Legenda głosi, że klify otworzyły się jak usta, a wody pochłonęły dziewicę i rycerza, wrzucając ich do rozszalałego morza. Od tamtej pory wyrwa nigdy się nie zamknęła, a w burzowe dni wydaje się, że samo miejsce żałuje tragedii, która się tam rozegrała.

Miejscowa ludność zaczęła nazywać to miejsce "Boca do Inferno" (Piekielne Usta), ze względu na niefortunny los, jaki spotkał parę. W wietrzne i burzowe dni ludzie opowiadają wszystkim niefortunną historię tych dwojga kochanków.

"Legend of the Boca do Inferno" from https://www.portugal.com/history-and-culture/lisbon-regions-folk-tales/

#legenda#portugalia#piekielne#usta#


środa, 19 marca 2025

Bajka z Peru

Złota kolba kukurydzy



Jest to  historia o skromnej rodzinie rolników z pięciorgiem dzieci. Rodzina była tak biedna, że jedynym źródłem pożywienia byłomałe pole kukurydzy. Pomimo tego matka wymyslała różnego rodzaju przepisy, aby jak najlepiej wykorzystać ich mazorcas (kolby kukurydzy) i uszczęśliwić swoje dzieci. Zaoszczędziła nawet trochę kukurydzy, którą sprzedawali na targu.

Mama wykonywała wszystkie ciężkie prace w domu. Opiekowała się dziećmi, gotowała, sprzątała, pracowała w polu. Wszystko to w czasie, gdy ojciec długo i cały czas spał.

Pewnego dnia mama była tak zmęczona, że nie była w stanie zebrać tyle kukurydzy co zwykle. Bardzo martwiła się, że nie będzie w stanie związać koniec z końcem, ale jej ciało już nie mogło. Myślała nawet o tym, jak by to było, gdyby pomógł jej mąż. Ledwo trzymała sie na nogach i w końcu zdecydowała się zrobić sobiedrzemkę, tak jak robił to jej mąż.

Następnego ranka obudziła się wypoczęta i gotowa do pracy. Gdy zbliżyła się do pól kukurydzy, zauważyła światło, które świeciło jasno. Mama myślała, że przywidziało jej się, ale podeszła bliżej, żeby zobaczyć, co to jest. Nie mogła uwierzyć własnym oczom! Była to kolba kukurydzy wykonana w całości ze złota.

Pobiegła do domu, aby obudzić męża i pokazała mu to. Ten był również zachwycony i postrzegał to jako błogosławieństwo od Bogów za całą jej ciężką pracę. Padł na kolana, przeprosił ją i obiecał pomóc we wszystkich codziennych zadaniach.

Rodzina sprzedała złotą kolbę kukurydzy na targu. Za zarobione pieniądze mogli kupić więcej nasion kukurydzy, nowe ubrania i wyremontować swój mały dom. Tata przestał być obibokiem i zaczął pracować z mamą w polu, dzięki czemu stali się bardziej produktywni i zaradni. Wreszcie zrozumiał wartość pracy zespołowej w celu osiągania lepszych wyników.

"The golden corn cob" from https://www.spanish.academy/blog/10-fun-spanish-folk-tales-for-kids/

#bajka#peru#złota#kolba#kukurydza#



sobota, 15 marca 2025

Baśń chorwacka

O bazyliszku, który bronił miasto Trsat



W zamku Trsat w Chorwacji znajduje się  posąg smoka odlany z brązu.

Dokładniej można powiedzieć że, ten posąg reprezentuje o wiele bardziej mityczne stworzenie niż smok, w rzeczywistości jest to bazyliszek, potwór z głową koguta z ciałem smoka i wężowym ogonem.

W średniowieczu bazyliszki były uważane za niebezpieczne potwory, które były w stanie zadać śmiertelny cios patrząc na kogoś.

Jednak bazyliszek z Trsatu był inny, troszczył się o mieszkańców Rijeki i szkodził tylko tym, którzy próbowali zaatakować i zniszczyć im plony.

Mieszkańcy byli dumni z tego, że ich osobisty opiekun mieszkał w jaskini na wzgórzu Trsat, co pozwalało mu również z łatwością obserwować miasto.

Zazwyczaj bazyliszek budził się wcześnie rano, tak jak pierwsze koguty, wyskakiwał z jaskini i rozpościerał swoje długie skrzydła na niebie nad miastem, uważnie badając czy nie ma wrogów.

Pewnego dnia jego największy wróg, który nie był pochodzenia ludzkiego, ale była to raczej gigantyczna ośmiornica, która zablokowała Mrtvi Kanal (kanał wody rozciągającej się przez miasto), rzucił wzrok na niewinne dziecko.

Dziecko było córką burmistrza Rijeki, który uwielbiał spędzać czas na rysowaniu przy tym kanale.

Paskudny potwór morski planował atak od kilku dni, ponieważ nienawidził mieszkańców miasta i chciał nim rządzić jak stary bóg.

Kiedy gigantyczna ośmiornica sięgnęła swoimi długimi mackami ponad nogami niewinnego dziecka, Bazyliszek z nieba spadł z ogromną prędkością i jednym płomienistym oddechem zmasakrował morskiego potwora, jednocześnie sięgając po dziecko i umieszczając je pod swoim wielkim skrzydłem.

Krążą opowieści, że tego samego i następnego ranka mieszkańcy Rijeki  ucztowali i jedli pieczoną ośmiornicę.

Niestety, Bazyliszek szybko zdał sobie sprawę, że za bardzo lubi ludzi, co nie leży w naturze tych smoków i w rzeczywistości może być niebezpieczne dla ich gatunku.  Postanowił więc raz na zawsze opuścić Rijekę, zapuszczając się gdzieś w dalekie krainy za morzem.

W jaki sposób posąg trafił do Trsat? Otóż major Rijeki okazał swoją wdzięczność wspaniałemu stworzeniu, które uratowało jego córkę i miasto przed wrogiem, za pomocą dużego posągu z brązu, który realistycznie przedstawia Bazyliszka i mówi o jego wielkości.

"The Legend of Dragons" from https://pathsofcroatia.com/rijeka-legends-and-fun-facts/

#bajka#chorwacja#bazyliszek#bronienie#miasto#Trsat#


wtorek, 11 marca 2025

Bajka czeska

Stary Nick i Kitty



Dawno, dawno temu na pewnej farmie mieszkała stara służąca. Miała jakieś dwadzieścia lat i chciała wyjść za mąż, ale nikt jej nie chciał. Nigdy nie opuściła żadnej potańcówki. Była pewna, że ten jedyny pojawi się  tam, ale nikt nigdy nie poprosił jej do tańca. W końcu powiedziała:

„Zatańczyłabym ze Starym Nickiem, gdyby tylko przyszedł”.

Zegar wybił jedenastą i do pokoju wszedł ubrany na zielono młodzieniec. Podszedł prosto do naszej służącej Kitty i zaczął z nią tańczyć. Wszystkie dziewczęta nie mogły powstrzymać się od śmiechu. Nie śmiały się jednak otwarcie, więc zasłaniały twarze fartuchami. Kitty była bardzo zła, ale tańczyła dalej jak wiatr. Pomyślała: "Niech się głupcy śmieją; same chętnie zatańczyliby z chłopcem”.

Dochodziła dwunasta i Stary Nick - bo to był Stary Nick - musiał pójść do domu. Ale Kitty nie pozwoliła mu odejść. Co miał z nią zrobić? Zupełnie nie wiedział, co zrobić, gdyż trzymała się go kurczowo.

Poszedł do stawu, myśląc, że uda mu się ją tam wrzucić. Próbował to zrobić, ale ona objęła go za szyję i nie udało mu się. Poszedł więc z nią do piekła. Ale mieszkańcy piekła podnieśli krzyk przeciwko niej i nie pozwolili jej zostać za żadną cenę.

„Niech to wszystko diabli!”, mówił Stary Nick, »Nie mogę z nią podróżować pocałym świecie" W  końcu spotkał pasterza i powiedział do niego, „czy chciałbyś tę pannę tutaj?”.

„Ładna to panna, brzydka stara panna! Zatrzymaj ją dla siebie. Możesz ją marynować”.

Gdy diabeł zobaczył, że znów poniesie porażkę, obiecał pasterzowi kupę pieniędzy, tylko po to, by pozbyć się ohydnej starej dziewuchy. Ale pasterz odmówił.

„Dam ci wiele”, powiedział Stary Nick.

„Cóż, jeśli chcesz, zgadzam się”.

Pasterz był przystojnym człowiekiem i Kitty łatwo dała się przekonać do pozostania w jego domu. Miał teraz mnóstwo pieniędzy i wpadł na ten sam pomysł co diabeł, by wrzucić ją do stawu. Co innego mógł zrobić z tak ohydną babą?  Miał wielki futrzany płaszcz i założył go wysoko na głowę, że nie mogła złapać go za szyję, i, pulchna! poszła do stawu. Ale wiadomo, zły to zły i nie można się go tak łatwo pozbyć. Tak też było z Kitty. Nie utonęła.

Niedługo potem Stary Nick miał spotkanie z pewnym mężczyzną. Nie wiem dokładnie, jak wyglądała sprawa, ale w każdym razie diabeł miał go dopaść. Mężczyzna poprosił pasterza, by go uratował; był gotów dobrze mu za to zapłacić.

„W porządku”, powiedział pasterz, ”tyle mogę dla ciebie zrobić. Stary Nick i ja jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi”.

Teraz zebrał się tłum ludzi i wszyscy zastanawiali się, jak to się skończy. Nadchodzi Stary Nick. Pasterz wybiega mu na spotkanie i mówi: „Stary Kitty pyta o ciebie”, mówi.

Diabeł zostawił wszystko tak, jak było, i zanim zdążył powiedzieć „Jack Robinson”, odszedł. Tak więc wszystko skończyło się dobrze.

"OLD NICK AND KITTY" from https://sacred-texts.com/neu/kog/kog21.htm

#bajka#czechy#stary#nick#kitty#diabeł#pasterz#

Bajka z Zachodniej Afryki Wiewórka i pająk Po wielu staraniach, pracowitej wiwiórce udało się wyhodować bardzo dobrą farmę. Jako że była z...