niedziela, 15 września 2024

Bajka angielska
Wielka Brytania

Aksamitny króliczek



Miękki i puszysty aksamitny królik mieszkał w pudełku na zabawki w pokoju pewnego chłopca.  Każdego dnia chłopiec otwierał pudełko z zabawkami i podnosił aksamitnego królika. Oboje czuli się bardzo szczęśliwi.

Co jakiś czas do pudełka z zabawkami trafiały nowsze, piękniejsze zabawki, takie ze specjalnymi sztuczkami.  Niektóre mogły się poruszyć, gdy nacisnęło się guzik, a inne podskakiwały wysoko.  Aksamitny Królik nie miał żadnych specjalnych sztuczek ani guzików. Po pewnym czasie chłopiec zaczął wybierać inne nowe zabawki.  

Wieczorem, kiedy zabawki wracały do pudełka mówiły z dumą o wspaniałych rzeczach, które mogą zrobić. Aksamitny królik milczał.  Nie miał zbyt wiele do powiedzenia.

Jedyną inną maskotką w pudełku z zabawkami, która była miękka i puszysta był Konik kowboja. Był on stary, a większość jego futra już się zużyła.

Koń ten powiedział do Aksamitnego Królika: "Nie słuchaj reszty. Pluszaki, takie jak my, są szczęściarzami.  Jesteśmy kochani najbardziej.  A kiedy pluszowe zabawki zostaną wystarczająco pokochane, możemy stać się Prawdziwi".

" Co masz na myśli, 'prawdziwy'?" – zapytał Aksamitny Królik.

"Bycie prawdziwym jest najlepsze" – powiedział koń "Możesz się ruszać, kiedy chcesz. Kiedy jesteś prawdziwy możesz odwzajemnić miłość".

Pewnego dnia opiekunka, która zajmowała się chłopcem, otworzyła wieko pudełka z zabawkami.  "Ojej!  Brakuje chodzącego pieska . Muszę znaleźć coś innego dla chłopca!  W ciągu sekundy aksamitny królik został położony na łóżku razem z chłopcem.

To zapoczątkowało kolejny szczęśliwy okres dla aksamitnego króliczka.  Każdej nocy chłopiec trzymał go blisko siebie w ramionach.  Rano chłopiec pokazywał mu, jak zrobić królicze nory pod pościelą.  Jeśli chłopiec wychodził na zewnątrz na piknik lub do parku, aksamitny królik szedł z nim.  

Po całym tym przytulaniu większość futra aksamitnego królika została zmatowiona.  Jego różowy nos stał się mniej różowy, ale on się tym nie przejmował.  Był szczęśliwy.

Pewnego dnia chłopiec zachorował. Dostał wysokiej gorączki. Doktor przychodził i odchodził, a opiekunka chodziła tam i z powrotem cała w  strachu.  Przez wiele dni chłopiec leżał w łóżku. Aksamitny Królik leżał z nim. 

W końcu chłopiec poczuł się lepiej.  Zapanowała ogromna radość w domu. Lekarz powiedział, że chłopiec musi udać się nad morze.  Jak wspaniale! pomyślał aksamitny królik. Chłopiec opowiadał z wielkim podnieceniem o morzu  jego szerokim, piaszczystym brzegu.

"A co z tym starym króliczkiem?" – zapytała opiekunka lekarza.

"To stare coś?" zapytał doktor.  "Jest pełen zarazków szkarlatyny.  Spal to od razu!  Kup mu nowego króliczka."

Aksamitny królik został wrzucony do worka razem z pościelą, starymi ubraniami i mnóstwem innych rzeczy.  Worek wyniesiono na podwórko, a  ogrodnikowi kazano spalić wszystko.

Ale ogrodnik był zbyt zajęty zbieraniem fasoli i grochu przed zapadnięciem zmroku, zostawił więc worek.  " Zajmę się tym jutro" powiedział.  Worek nie był zawiązany u góry, więc aksamitny królik wypadł z niego. 

  Następnego dnia, kiedy ogrodnik podniósł worek, aby zabrać go do spalenia, aksamitnego królika w nim nie było.

Zaczął padać deszcz.  Aksamitny królik czuł się smutny, ponieważ był tak daleko od chłopca. Czuł, że już nigdy nie będzie razem z nim. Już nie będzie miły i przytulny, tylko przemoczony!  Łza spłynęła z oka Królika na policzek a potem na trawę.

Nagle, w miejscu, gdzie spadła łza, wyrósł kwiat.  Pączek kwiatu otworzył się, a w środku znajdowała się malutka wróżka!

"Mały króliczku" – powiedziała wróżka.  "Czy wiesz, kim jestem?"

"A czy powinienem cię znać?" zapytał aksamitny królik.

"Jestem Wróżką, która opiekuje się zabawkami, które są bardzo kochane" – powiedziała Wróżka.  

Przez ten czas pobytu u chłopca aksamitny królik był brudny i postrzępiony.  Chłopiec gouwielbiał. Różowa wyściółka w uszach przebarwiła się na jasnoszary. Jego ciemnobrązowe plamy, niegdyś świeże i jasne, teraz były wyblakłe i trudne do zauważenia.

"Nadszedł czas, abym uczyniła cię prawdziwym" – powiedziała wróżka. 

"Prawdziwym! Coś takiego powiedział mi kiedyś Konik kowboja.   Kiedy jesteś prawdziwy, poruszasz się, kiedy chcesz się poruszać.  Jeśli jesteś kochany, możesz odwzajemnić miłość."

Za jednym dotknięciem różdżki wróżki aksamitny królik poczuł się inaczej. Nagle jego dwie nogi, które zawsze były mocno zszyte, mogły się rozsunąć!  

Mucha wylądowała na jego głowie.  Swędziało i ta sama stopa znalazła się na głowie Aksamitnego Królika, aby ją strząsnąć.

"A więc to tak wygląda bycie prawdziwym! Mogę się ruszać, kiedy chcę!"

"Pokażę ci kilku nowych przyjaciół " powiedziała wróżka. Zabrała go w miejsce, gdzie kilka królików biegało i podskakiwało.  Wkrótce wszyscy stali się wielkimi przyjaciółmi.

Czas mijał.  Chłopiec wrócił znad morza i czuł się już lepiej. 

Pewnego dnia poszedł się pobawić na podwórku.  Z pobliskich drzew wyskoczyło kilka królików.  Jeden z nich był cały brązowy, a drugi cały biały. Trzeci natomiast był brązowy z ciemnymi plamami. Ten królik podskoczył do chłopca.

"Ależ ten królik wygląda jak mój stary królik, który zaginął, kiedy byłem chory.  Kochałem tego aksamitnego króliczka!"

Nie wiedział jednak, że to jest jego własny Królik, który powrócił do niego.

"The Velveteen Rabbit" from https://storiestogrowby.org/story/early-reader-velveteen-rabbit-short-stories-kids/

#bajka#anglia#wielkabrytania#aksamit#króliczek#


piątek, 13 września 2024

Bajka z Kambodży

Osiołek



Dawno temu w Kambodży żył sobie rolnik i jego syn.  Razem wychowali małego osła, który wyrósł na dużego i  pulchnego zwierzaka.

Podziwiając to piękne stworzenie rolnik rzekł do syna: "Spójrz na tego pięknego osła!  Tak dobre stworzenie powinno osiągnąć bardzo dobrą cenę.  Ale wszyscy tutejsi rolnicy mają już osły.  Będziemy musieli zabrać go do odległej wioski, takiej jak Kompang, gdzie nie ma zbyt wielu osłów.  Tam dostaniemy cenę, którą jest wart.  Ale Kompang jest daleko, a podróż może wyczerpać siły naszego osła". Ojciec i syn bardzo się martwili, aż w końcu zdecydowali się na plan.

Obaj chwycili osła, przywiązali do siebie każdą parę nóg sznurem i przesunęli między nimi drąg.  Ojciec podniósł jeden koniec drąga na swoje ramię, a syn podniósł drugi. Tak wyruszyli do Kompang, gdzie mieli nadzieję uzyskać doskonałą cenę za niego.

Po drodze zostali zauważeni przez mieszkańców wsi, którzy byli bardzo rozbawieni takim widokiem. Wybuchnęli śmiechem i krzyknęli: "Patrzcie! Czy kiedykolwiek widział ktoś coś takiego?  Dwóch mężczyzn niosących osła!" Wołali: "Ludzie nie noszą konia ani wołu.  Ludzie nie noszą osła!  To oni mają nas nosić na swoich plecach!"

Słysząc to ojciec i syn zdjęli osła. Ojciec rzekł do syna: "Nie możemy obaj jeździć na osiołku, bo on nie jest dość silny, aby nas obu unieść. Jedź na nim sam, a ja pójdę za tobą". Tak też uczynił młody człowiek.

Kiedy przejeżdżali przez inną wioskę, młody mężczyzna został zapytany przez przechodnia: "Dokąd jedziesz, chłopcze?"

"Do wioski Kompang" odparł chłopiec.

Wskazując na ojca, zapytali: "A kim jest ten starzec za tobą?"

"To mój ojciec". Słysząc to ludzie rozgniewali się i zawołali: "Ale ty jesteś samolubnym synem!"

Wskazując na niego mówili: "Ty jesteś wystarczająco silny, by chodzić, a twój ojciec nie!  Lepiej żebyś natychmiast zszedł na dół i pozwolił twojemu staremu ojcu dosiąść zwierzęcia".

Słysząc te ostre słowa, młodzieniec natychmiast zsiadł z osła, a jego ojciec zajął jego miejsce i pojechał konno.  W ten sposób oboje szli dalej.  Młody mężczyzna szedł za osłem, a ojciec jechał.

Po pewnym czasie dotarli do wioski, w której znajdowała się studnia. Kilka młodych kobiet przyszło tam, aby nabrać wody.

Widząc przystojnego młodzieńca, kobiety poczuły wielką troskę o niego.  Nie były szczęśliwe widząc starca jadącego na tak pięknym osiołku, podczas gdy tak przystojny młodzieniec musiał iść za nim, zmęczony i zgrzany.

Zawołały do starca: "Nie przystoi ci, starcze, jeździć na tak młodym, pięknym osiołku.  Ten, kto jest również młody i silny, powinien być tym, który będzie jeździł na tym osiołku, a nie ty!"

Ojciec i syn spojrzeli na siebie.  "Znowu robimy coś źle!"  Zdecydowali, że obaj pojadą razem na osiołku, syn z przodu, a ojciec z tyłu.  "W ten sposób", pomyśleli, "nikt się na nas nie będzie gniewać". Obaj wsiedli na osiołka i ruszyli w swoją drogę.

Po jakimś czasie dotarli do komory celnej. Urzędnik zapytał: "Dokąd idziecie?"

"Do Kompangu, żeby sprzedać naszego osła" powiedzieli.

Oficer rzekł ostrym tonem: "Musisz wiedzieć, że twój osioł nie jest dość silny, aby unieść was obu! Czy nie dbasz o niego?  Co więcej, jeśli będziesz jechał aż do Kompang wychudznie, a jej cena spadnie. Jakże jesteś głupi! Powinieneś pozwolić temu osiołkowi chodzić!"

Rolnik i jego syn znów znaleźli się w trudnej sytuacji.  Oboje zeszli z osła i poprowadzili go na uwięzi.

Gdy dotarli do pola droga nagle się skończyła. Musieli przejść przez nie, aby kontynuować drogę po drugiej stronie. Właściciel pola, który tam pracował, zawołał z daleka: "Idź ostrożnie! Moje pole jest pełne cierni, bo jeszcze nie zostało uprzątnięte".  Syn nadepnął na cierń i krzyknął: "Ojej!"   Właściciel pola zobaczył ich osła i zawołał "Co robisz? Masz przecież osła, dlaczego na nim nie jeździsz? Czy osioł jest twoim władcą? Nigdy nie widziałem czegoś tak niedorzecznego!"

Ojciec i syn spojrzeli na siebie. "Cokolwiek robimy, ktoś ma coś do powiedzenia na ten temat!" W końcu zgodzili się podróżować tak, jak uważają za stosowne, "i znosić całe to mówienie ludzi."

W ten sposób rolnik i jego syn poszli dalej, i dotarli do wioski Kompang. Tam sprzedali osła za bardzo dobrą cenę.   Potem oboje wrócili do domu, nie tracąc więcej czasu.

"A Donkey to Market" from https://storiestogrowby.org/story/early-reader-donkey-market-short-story-kids/

#bajka#kambodża#osiołek#


środa, 11 września 2024

Bajka z Arabii Saudyjskiej

Dwa ziarnka piasku



Zdarzyło się to w wielkiej gorącej pustyni, gdy wiatr wiał z zachodu. Całe niebo było ciemne od piasku. Słońce zostało schowane przed światem. Młody podróżnik przemierzał pustynię i wiedział gdzie nie powinien pójść i w którą stronę się obrócić. Burza piaskowa była bardzo silna, tak że nie mógł zobaczyć nawet uszu swego konia. 

Pomyślał "Moją jedyną nadzieją jest pójście w kierunku wiatru. jeśli się zatrzymam zatruty wiatr spali moje płuca, a moje ciało przykryje piasek. Jeśli pójdę w innym kierunku stracę orientację i umrę."

Przykrył więc swoją twarz turbanem i poszedł z waitrem. Po jakimś czasie jego koń znalazł wieżę. "W końcu!" pomyślał zadowolony. "Tu będzie moje schronienie przed tym zabójczym wiatrem!" 

Więc on i jego koń weszli w zimne, ciemne schronienie, które dała im wieża. 

Kiedy stał tak i czyścił swoje oczy i włosy z piasku usłyszał głos. "Czy jesteś człowiekiem, czy dżinem? A może jesteś złym duchem wiatru?"

Człowiek, który miał na imię Ali odpowiedział: "Jestem człowiekiem, a ty kim jesteś?" 

Wtedy przed jego oczami pokazała się młoda kobieta, a jej uroda spowodowała, że serce Aliego szybciej zabiło. Powiedziała do niego: "Jestem również człowiekiem, ale zagubiłam się podczas burzy. Zostałam przywiana tu przez silny wiatr, który nie pozwolił mi zobaczyć gdzie idę i napełnił mnie lękiem".

Ali odpowiedział "Tutaj mamy schronienie przed tym niebezpiecznym wiatrem. Powiedz mi jednak jakie jest twoje imię?"

Młoda kobieta odpowiedziała: "Co się tyczy mego imienia, nie powiem ci nic na ten temat. Nie wolno mi z tobą rozmawiać".

Ali bardzo pragnął dowiedzieć się, jak ma ona na imię  i z nią porozmawiać. Zaprowadził ją więc do drzwi wieży i wskazał na niebo. Powiedział: "Całe powietrze jest pełne piasku i nie ma takiej przestrzeni, w której nie byłoby cząstki piasku!"

Dziewczyna odpowiedziała: "Tak masz rację, tak właśnie jest".

Wtedy Ali zapytał: "Czy jedno ziarnko piasku boi się innego ziarnka piasku i unika kontaktu z nim? Przeciwnie, ziarna piasku nie boją się siebie nawzajem, gdy są rozwiewane przez wiatr. Ty i ja jesteśmy tylko ziarnkami piasku rozwiewanymi razem przez wiatr. Nie możemy bać się jedni drugich ani unikać jedni drugich, bo taki jest nasz los".

Młoda kobieta zobaczyła, że Ali ma rację i powiedziała: "Mam na imię Salma i jestem córką Husseina".

Ali i Salma spędzili dzień na szczerej rozmowie, podczas gdy burza wiała z największą furią. Godziny mijały szybko i Salma się zakochała. Zasnęli, a kiedy Ali się obudził, świat pogrążył się w ciemnościach, Salmy jednak już nie było. Pobiegł do drzwi wieży i zobaczył, że wiatr ucichł i że burza minęła. Kiedy próbował podążać za śladami Salmy na piasku, szybko zgubiły się pod świeżo nawiewanym piaskiem. 

Ali pogrążył się w smutku. Martwił się: "Ona jest córką Araba, ale Arabowie są tak liczni jak ziarna piasku na pustyni. Gdzież więc znajdę Salmę, córkę Husajna, wśród tych milionów? Nie powiedziała mi, gdzie mieszka. Dwa ziarna piasku mogą spotkać się podczas burzy, ale teraz są rozdzielone.  Czy jeszcze ich coś połączy z powrotem ?"

Ali wędrował po całej krainie, szukając młodej kobiety Salmy. Był tak pogrążony w smutku po jej stracie, że nawet nie czesał włosów i nie obcinał brody. Pytał w każdym mieście i wiosce: "Czy Hussein tu mieszka i ma córkę Salmę?" Nikt mu jednak nie odpowiedział, a ludzie uważali go za szaleńca, bo myśleli: "Są setki mężczyzn o imieniu Husajn i setki kobiet o imieniu Salma. Cóż możemy wiedzieć o tej,  której szuka?"

Ali wędrował od miasta do miasta i od plemienia do plemienia. Nie mógł zająć się żadną pracą dopóki nie odnajdzie swojej ukochanej. 

Pewnego dnia, gdy wędrował chudy i zumęczony na swoim koniu, który również stał się mizerny, spadł deszcz a rzeka wezbrała i wystąpiła z brzegów. Ali i jego koń prawie utonęli w powodzi. Widząc w oddali kopiec, płynął do niego uparcie, aż do niego dotarł. Upadł na ziemię z płucami prawie wypełnionymi wodą i żołądkiem omdlałym z braku jedzenia. Był bliski śmierci, gdy młoda kobieta weszła do wodyi uratowała go.  Wyobraźcie sobie zdumienie Alego, gdy zdał sobie sprawę, że dziewczyna, która go uratowała, to nikt inny jak Salma!

Spojrzała w twarz Alego. Uśmiechnęła się i powiedziała: "Kiedy dwa ziarna piasku zostaną zdmuchnięte przez wiatr, on je rozwieje. Ale kiedy dwa ziarna piasku odnajdą się znowu, pozostają razem na zawsze i nigdy się nie rozstają".

"The Search for Two Grains of Sand" from

https://storiestogrowby.org/story/two-grains-of-sand/

#bajka#arabia#saudyjska#dwa#ziarnka#piasek#


poniedziałek, 9 września 2024

Bajka z Iranu

Czarownik Khizr



Król Persji był w kłopotach. Jego ludzie płakali z głodu, gdyż susza panowała zbyt długo w jego królestwie. Wrogowie najeżdżali granice, a bandyci atakowali podróżnych. Król zdecydował się odnaleźć czarownika Khizra, magiczną postać, która gdy pojawiała się nadchodził czas komfortu i spokoju. "Nadszedł właśnie czas by pojawił się Czarownik Khizr" powiedział król. 

Zdesperowany król wydał rozkaz. Każdy, ktokolwiek wie gdzie znajduje się Czarownik Khizr będzie bogatszy o tysiąc tumans. Jest to moneta pochodząca z Persji, warta około jednego dolara. 

W królestwie mieszkał biedny człowiek, który był w starsznych kłopotach. Był bardzo zadłużony i martwił się, że jego rodzina nigdy nie wyjdzie z biedy i ubóstwa. Kiedy usłyszał ogłoszenie króla przybył szybko do pałacu. 

"Pokażę ci panie czarownika Khizr" powiedział mężczyzna "ale może to zająć trochę czasu".

"Jak długo?" zapytał król. 

"Czterdzieści dni" odpowiedział mężczyzna "ale by to zrobić potrzebuję tysiąc tumans jako zastaw".

"Bardzo dobrze" powiedział król. "Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że jeśli nie doprowadzisz mnie do czarownika, to stracisz swoją głowę".

"Rozumiem" powiedział biedny człowiek. Umowa została podpisana i zapieczętowana. Król rozkazał wydać pieniądze mężczyźnie. 

Człowiek ten powrócił do domu z drżącym sercem. Spłacił wszsytkie swoje długi i oddał żonie resztę pieniędzy. Potem usiadł i odpoczywał przez czterdzieści dni. 

Gdy nadszedł poranek czterdziestego dnia powiedział do swojej żony: "Moja droga, dzisiaj jest dzień w którym zginę".

"Ale" zapłakała "czy musi się to stać?"

W pałacu biedny człowiek został przywitany z honorami i szybko przyjęty przez króla. "Teraz" wybuchnął król na człowieka, który stał przed nim na środku wielkiej sali "Czekałem wystarczająco długo. Czterdzieści dni minęły właśnie dzisiaj. Gdzie jest Khizr?"

"Nie ma go tu" powiedział nieszczęśliwy człowiek. "O królu, czy ty naprawdę wyobrażałeś sobie, że wezwę tu czarownika Khizra? Byłem w długach i moje życie nie było nic warte. Teraz przyszedłem tu o własnych siłach i z własnej woli po to byś ściął mi głowę".

"Co?!" zawołał król. Odwrócił się i zobaczył za sobą czterech wezyrów. Siedzieli oni wokół króla, podczas gdy starca zaprowadzono do oddzielnej komnaty z tyłu wielkiej sali.

Pierwszy wezyr ogłosił "Byłoby sprawiedliwie gdybyś rozkazał pociąć mu ciało nożycami". Drugi wezyr powiedział "Byłoby sprawiedliwie gdybyś wrzucił go do pieca piekarskiego i spalił go na śmierć".

Trzeci z nich wstał i przemówił "Zasłużył na to, aby pociąć go brzytwą na małe kawałki".

Czwarty wezyr powiedział "O królu, ten człowiek był uczciwy. Wrócił tu tak jak powiedział wiedząc, że będzie to koniec jego życia. Ilu innych jest w stanie zrobić to samo? Dałbym mu kilka monet i pozwolił zacząć życie od nowa".

Król zmarszczył brwi i odwrócił się do swoich wezyrów. "Bardzo różne są wasze rady. Jak mam zachować się wobec tej osoby?" Wtem zobaczył starego człowieka z tyłu komnaty. "Ty, z tyłu" powiedział "a co ty powiesz?"

"Mogę powiedzieć" powiedział staruszek "że twój pierwszy wezyr był orginalnie krawcem, gdyż mówi tylko o nożycach; drugi był piekarzem, ponieważ mówi o piecu; trzeci był fryzjerem, gdyż mówi o brzytwie. Czwarty zaś tylko pochodzi z długiej linii wezyrów. Prawda jest taka, że ten człowiek był zdesperowany i podjął to niebezpieczeństwo, ale powrócił tu ze swojej własnej woli, wiedząc o swoim losie.  Zamiast więc niszczyć go, czwarty wezyr zaproponawał pomóc mu w zbudowaniu lepszego życia". Staruszek wyprostował się i ściągnął swoją szatę. "A teraz możesz zobaczyć samego Khizra!" Potem zniknął, a wszyscy zebrani wyszeptali "Tak to był czarownik Khizr, bez wątpienia!".

Natychmiast król rozkazał swoim służącym by przeszukali cały pałac i odnaleźli Khizra, ale on zniknął. "Nie mogę uwierzyć, że czarownik Khizr zniknął zanim zapytałem go o pomoc!" stękał król. "Dlaczego go nie złapałem, jak był jeszcze tu w pałacu?"

Biedny człowiek wciąż stał i czekał na swój los, aż król zdecydował w końcu uczynić tak jak powiedział czarownik Khizr. Król dał zdziwionemu mężczyźnie trochę pieniędzy i kazał powrócić do swojej rodziny. 

Potem król wyrzucił trzech wezyrów i zatrzymał tylko czwartego z nich. Wkrótce dzięki radom czwartego wezyra po niedługim czasie bogactwo króla sie powiększyło i nastał spokój w królestwie. Przez wiele lat dobre rady wezyra pomagały królowi rządzić krajem mądrze i sprawiedliwie. 

"The Wizard Khizr" from https://storiestogrowby.org/story/wizard-khizr/

#bajka#iran#czarownik#khizr#wezyr#



sobota, 7 września 2024

Legenda z wschodniego wybrzeża Afryki

Burza i błyskawica



Opowiada się w Afryce, że Burza i Błyskawica żyły kiedyś na ziemi, a nie na niebie tak jak dziś. Burza była starą matką owcą, z futrem czarnym jak burzowe chmury i głośnym, huczącym głosem. Jej syn Błyskawica był groźnym złotym baranem. 

Na początku żyły owe stworzenia blisko ludzi. Czasami wynikały z tego dobre rzeczy. Kiedy pola były zbyt suche zapraszano ich przyjaciela Deszcz, aby odwiedził wybrzeże. Biegał on po wzgórzach, a krople spadające z jego kręconego futra spadały na suchą ziemię przynosząc ziemi zieleń. 

Czasami było to niebezpieczne. Błyskawica miał gorący temperament i kiedy był zły wypuszczał kule ognia na wszystko i wszystkich, którzy go denerwowali. 

Trzask! Drzewo zostało czarnym kikutem. Trzask! Słoma została spalona doszczętnie. Trzask! Pole staneło w ogniu.

Za każdym razem burza krzyczała za nim "Stop! Stop!" W jej uszach słychać było rozdzierający trzask palonych roślin. 

Ale nie było to dobre. Rzeczy zostały zniszczone i  spalone, aż do czasu gdy ludzie mieli tego dość. Ich wódz poszedł zobaczyć się z głośno grzmiącą matką i jej gorączkowym synem. 

"Burzo i błyskawico, to staje się zbyt niebezpieczne" powiedział. "Nie możecie już mieszkać blisko nas. Musicie odejść aż na wzgórza".

Więc Burza i Błyskawica poszli zamieszkać na stromych zboczach i skalistych szczytach najwyższych gór. Niestety Błyskawica nadal sprawiała kłopoty. Obecnie, kiedy Deszcz przychodził ich odwiedzić Błyskawica chciała się z nim bawić w berka zbiegając z ogromną szybkością ze najwyższych wzgórz. 

"Zwolnij" Burza wołała tak głośno, że ludzie oddaleni wiele kilometrów od nich zakrywali swoje uszy. Wtedy właśnie tylko jej głos odbijał się echem wśród gór, tak że nikt inny nie mógł powiedzieć ani słowa. 

Pomimo tego, że byli bardzo oddaleni od ludzi nadal trafiały się wypadki. Błyskawica był zbyt gorącokrwisty i zbyt silny. Jego energia pękała w powietrzu za każdym razem, gdy tracił temperament.

Trach! Troskliwie hodowane ziarno zostawało spalone na popiół. Trach! Stóg siana zostawał spalony na czarno. Trzask! Stosy drewna zostawały spalone na popiół. 

"Przestań" krzyczała Burza, ale Błyskawica nic sobie z tego nie robił. Po jakimś czasie przyszedł do nich wódz ludzi i powiedział, że oboje muszą odejść jeszcze dalej.

"Nikt na ziemi nie jest bezpieczny dopóki wy tu jesteście" powiedział. "Musicie odejść i zacząć życie na niebie".

Od tamtej pory Błyskawica biega wśród obłoków na wielkiej wysokości, a stara Burza ciągle go obserwuje. Jeśli Błyskawica straci swoją cierpliwość wysyła pioruny w powietrze, zazwyczaj nikomu nie czyniące krzywdy. Czasami jednak zdarza się, że spadają one na ziemię paląc wszystko czego dotkną. Wtedy słychać huczący głos Burzy mówiący swojemu synowi, aby był ostrożniejszy.

"Thunder and lightning" from "Usborne ilustrated Myths from around the world" 

#legenda#wschodnie#wybrzeże#afryka#burza#błyskawica#


czwartek, 5 września 2024

Legenda z Argentyny

Dziewczyna i puma


 

Jest to słynna legenda z Argentyny o potężnej przyjaźni pomiędzy pewną dziewczyną i pumą.

Pięćset lat temu Hiszpanie podbili Amerykę Południową i indiańskie plemiona zaczęły walkę z najeźdźcami. Pewnego dnia jedno z plemion otoczyło wioskę hiszpańską. Zdarzyło się to we wczesnych  latach 1500, kiedy Maldonado, hiszpańska dziewczyna, miała 15 lat. 

Inadianie z plemienia Querandi zaatakowali wioskę, w której mieszkała Maldonado. Wkrótce całe zapasy żywności zostały zjedzone i ludzie zaczęli głodować. Prosili swojego kapitana by pozwolił im opuścić wioskę w poszukiwaniu jedzenia, ale kapitan się na to nie zgadzał. 

Głodna Maldonado uciekła z wioski i wyruszyła do dżunglii. Kiedy zapadła noc usłyszała alarmujące wycie dzikich zwierząt. Gdzie mogłaby przeczekać spokojnie noc? Jeden z wołań zwierząt był bardzo bliski. Był to dźwięk przerażenia i wzywania pomocy. Poszła za tym dżwiękiem i natrafiła na jaskinię, gdzie znalazła pumę, która właśnie rodziła młode. 

Maldonado pomogła pumie wyczyścić noworodki. Później pilnowała je, kiedy matka wyruszała na poszukiwanie jedzenia. Dni mijały. 

Pewnego dnia Maldonado poszukiwała jedzenia dla siebie, kiedy mama puma wraz ze swoimi maleństwami była w jaskini. Nagle dziewczynę zaskoczyli wojownicy Querandi. Porwali ją i zabrali do swojej wioski. Przeczuwając najgorsze Maldonado dodawała sobie otuchy, jednocześnie szykując się na śmierć. 

Jednak ludzie Querandis byli mili dla dziewczyny. Kazali jej pomagać w pracach w wiosce. Brała ona udział w tych zajęciach. 

Pewnego dnia hiszpańscy wojskowi zaatakowali wioskę Querandi. Rozpoznali dziewczynę i przyprowadzili ją z powrotem do domu. 

Hiszpański kapitan był niezadowolony, że uciekła ona ze swojej wioski w dżunglę i nie posłuchała jego rozkazu. Aby dać przykład innym okrutny przywódca kazał uwiązać ją do drzewa i zostawić na pastwę dzikich zwierząt. 

Po kilku dniach smutni mieszkańcy wioski poszli do miejsca, gdzie Maldonado została przywiązana do drzewa, oczekując najgorszego. Ku ich zaskoczeniu nadal była ona przywiązana ale wciąż żywa. Jeszcze większym zaskoczeniem było to, że mama puma karmiła i ochraniała dziewczynę przez cały czas. 

"The Girl and the Puma" from https://storiestogrowby.org/story/girl-the-puma/

#legenda#argentyna#ameryka#południowa#dziewczyna#puma#


wtorek, 3 września 2024

Legenda Indian Ameryki Północnej

Kruk



Wyobraźcie sobie świat w ciemności. Wszędzie zimna ciemność. A w niej śnieżnobiały ptak. Tym ptakiem był Kruk. Latał on nad ciemnością uderzając skrzydłami i zbijając ją w dół. Gruba warstwa ciemności utworzyła ziemię. Czarny lodowy ocean otaczał ciemną linię brzegową.

Ludzie zaczęli powstawać i żyć na brzegu ziemi. Byli bladzi i chorowici. Nie było nic co mogłoby ich ogrzać i nic do zjedzenia. Kruk wzbił sie w powietrze i wypuszczał nasiona ze swojego dzioba. Rośliny zaczęły rosnąć i ludzie mogli żuć orzechy i liście. Kruk zobaczył, że nie było to jedzenie, które potrzebowali do przeżycia.

Kruk złamał gałąź z drzewa olchy i potrząsnął nim nad oceanem. Liście zaczęły spadać do wody i topić się w niej. Woda zaczęła się gotować i kotłować, po czym zatrzymała się. Nagle pojawiły się w wodzie ryby, zaczęły skakać i pływać wokoło. Kruk dał ludziom ryby na pożywienie.

"Oto nadlatuje Kruk, który czyni wszystko dobrym" wołali ludzie.

Kruk zobaczył, że ludzie są spragnieni. Nie mieli świeżej wody. Nie mogli pić wody z oceanu, bo była ona zbyt słona. Kruk znał jedno jedyne źródło czystej źródlanej wody, ale należało ono do Ganooka, który zbudował wokół niego swój dom. Postanowił więc go odwiedzić. Ganook był zadowolony z wizyty, ponieważ niezbyt wiele istot go odwiedzało. 

Kiedy usiedli przy ogniu, by porozmawiać Kruk zapytał Ganooka o picie. Ganook pokazał krukowi źródlaną wodę, która wypływała ze skały.

"Nie wypij wszystkiego" ostrzegł go Ganook. "To jedyna świeża woda na całym świecie".

Kruk pił i pił, aż omal nie pękł.

"Spokojnie!" zawołał Ganook.

"Tylko wziąłem mały łyczek" powiedział Kruk.

Gdy wrócili do ognia Kruk opowiedział Ganookowi historię. Bardzo długą historię! Oczy Ganooka zaczęły się zamykać. Kruk poszedł do źródła by wypić jeszcze więcej, ale Ganook się obudził.

"Gdzie jesteś Kruku?" zapytał .

"Tylko się przechadzam" odpowiedział Kruk i powrócił do ognia by kontynuować historię.

Kruk zaczął mówić bardzo powoli. Ganook wkrótce zasnął i zaczął chrapać. Cichutko Kruk poszedł do źródła i pił tak długo, aż źródło wyschło.

Kiedy Kruk pił ostatnią kroplę wody Ganook otworzył swoje oczy. Zerwał się na nogi i wziął ciężką drewnianą maczugę, by zatrzymać Kruka. Ten zaś próbował poderwać się do lotu, ale nie mógł z powodu wypitej wody. Kruk biegał wokól izby, a Ganook gonił go. Kruk próbował wznieść się w górę, ale jedynym wyjściem był otwór nad ogniskiem. 

Płomienie przypaliły białe skrzydła kruka, kiedy ten wylatywał przez dymny otwór. Od tej pory Kruk został czarny. Na samej górze Kruk utknął w dziurze, z powodu wypitej wody. Ganook dorzucił więcej drzew do ognia. To spowodowało, że kruk prawie udusił się z gorąca i dymu.

Na całe szczęście Kruk uratował się i poleciał w ciemną noc. Jego skrzydła były czarne jak noc. Pełen wody Kruk chwiał się i koziołkował wypuszczając co jakiś czas wodę z dzioba.  Z tych kropli powstawały źródła, jeziorka, stawy i rzeki.

Ludzie pili, kąpali się i pluskali w świeżej, zimnej wodzie.

"Oto nadlatuje Kruk, który czyni wszystko dobrym" wołali ludzie.

Świat był wciąż zimny i ciemny. Kruk zobaczył, że ludzie nie widzą co robią i gdzie idą. Gdy polują na ryby lub idą szukać jagód ludzie potykają się o drzewa, skały, wpadają do stawów i rzek.

Nie było w tym czasie światła, ponieważ wódz Nieba trzymał je zamknięte w skrzyni. Tę natomiast trzymał ukrytą w wielkim domie. Kruk wiedział, że aby przeżyć ludzie potrzebują światła.

Kruk zmienił się w małą igłę sosnową. Kiedy córka wodza przyszła do strumienia, by napić się wody Kruk wskoczył do jej dzbana. Kiedy piła wodę połknęła igłę sosonową. 

W środku dziewczyny Kruk zmienił się w dziecko i urodził się jako chłopiec z czarnymi kruczymi włosami. Chłopiec miał czarne oczy, dziobowaty nos i płakał okrzykami kruka. Wódz Nieba był zachwycony dzieckiem i robił wszystko by dziecko było szczęśliwe. 

Prze wiele  tygodni Kruk żył jako małe dziecko, bawił się ze swoją matką i dziadkiem w ich domu. Pewnego dnia Kruk pochwycił ukrytą skrzynię i próbował ją otworzyć. Wódz Nieba schwycił ją szybko, ale dziecko zaczęło płakać i płakało długo. Chcąc uspokoić swojego ukochanego wnuka podał mu pudełko. 

Natychmiast Kruk otworzył skrzynkę i wypuścił magiczną kulę światła. Potem zmienił się z powrotem w ptaka , wziął kulę w dziób i wyleciał przez otwór w dachu. Leciał bardzo wysoko, mijając wiele gór, rzek i oceanów. Kruk był bardzo zmęczony, więc połowa kuli wypadła mu z dzioba i zamieniła się w księżyc i gwiazdy. Dają one światło ludziom w ciemności nocy.

Kompletnie wyczerpany Kruk wyniósł resztę światła i wypełnił nim niebo. Wspaniałe światło zamieniło się w słońce. Ludzie cieszyli się i tańczyli w cieple słonecznego dnia. Od tej pory Kruk jest znany jako ten, który ucznił dobro na ziemi.

"Raven" from "Myths and legends" by Deborah Lock

#legenda#indianie#ameryka#północna#kruk#




Bajka z Zachodniej Afryki Wiewórka i pająk Po wielu staraniach, pracowitej wiwiórce udało się wyhodować bardzo dobrą farmę. Jako że była z...