sobota, 6 kwietnia 2024

Bajka chińska

Yeh i król smoków



Yeh kochał smoki. W jego pięknym domu było pełno rzeźbionych zabawek w kształcie smoków. Jego miski, talerze, stoły i krzesła były pomalowane w kolorowe smoki. 

Ale Yeh nigdy nie spotkał prawdziwego smoka. 

Każdego dnia po śniadaniu Yeh zakładał swoją smoczą szatę i malował smoki. Malował je latające na niebie, dmuchające smocze chmury i nurkujące głęboko w oceanie. Kiedy tak malował smoki głośno wzdychał.

"Chciałbym kiedyś spotkać prawdziwego smoka".

W bardzo dalekim kraju król smoków usłyszał o miłości Yeha do smoków i zdecydował się go odwiedzić. Przeleciał wiele mil ponad górami i oceanami, aż dotarł do domu Yeha.

Król smoków zerknął przez okno. Yeh właśnie malował złotego smoka. Wyglądał on dokładnie tak jak król smoków. 

Król smoków był bardzo zadowolony, kiedy zobaczył jego obraz. Wypuścił kolorową chmurę. Yeh popatrzył wokoło. Był bardzo zdziwiony, kiedy zobaczył prawdziwego smoka. Wypuścił pędzel i rozlał złotą farbę na twarz króla smoków.

"Czy jesteś prawdziwym smokiem?" zapytał.

"Oczywiście, że tak" odparł król smoków wydmuchując więcej chmur. 

Yeh próbował zebrać chmurę, ale ona rozpływała się. 

"Nie mogę dotknąć chmury" powiedział Yeh. "Nie możesz być prawdziwym smokiem".

Król smoków wyprostował się i wydmuchnął złotą perłę. "Popatrz" powiedział. "Tylko prawdziwe smoki mogą wydmuchnąć perłę. Moje perły zawsze były białe, ale ty wylałeś na mnie złotą farbę i teraz jest ona złota".

Yeh przypatrzył się perle. Była prawdziwa. 

"Wierzę ci, jesteś prawdziwym smokiem" powiedział.

"Dobrze" powiedział król smoków. "Teraz zaproś mnie i pokaż mi twoje obrazy smoków".

Yeh włożył prawdziwą perłę do kieszeni. Ukłonił się królowi smoków i zaprosił go do środka.

"Wiesz" powiedział król smoków. "Twój dom jest piękny. Popatrz na te wszystkie smoki".

Król smoków przeszedł wszystkie pokoje. "Popatrz" zawołał podeskcytowany. "Masz nawet smoczy tron". Więc król smoków wskoczył na niego. "Jest on wyrzeźbiony jakby dla mnie, ponieważ jestem prawdziwym smokiem".

"Teraz ugotuj mi coś do jedzenia, abym mógł zjeść na smoczej misce i talerzu".

Yeh pobiegł do kuchni. Napełnił smocza miskę i talerz smacznym jedzeniem i przyniósł z powrotem do króla smoków. 

Ten zjadł ze smakiem każdy kawałeczek potrawy, po czym poklepał się po brzuchu.

"To było wyśmienite" powiedział. "Niech więc podziękuję ci za tak przepyszne jedzenie".

Wydmuchał więc kolejną złotą perłę i dał ją Yehowi.

Yeh wziął smoczą szatę i oddał ją królowi smoków.

"Prosze weź ją z sobą jako dar ode mnie, dlatego że jesteś prawdziwym smokiem".

Król smoków i Yeh zostali od tego dnia przyjaciółmi.

"Yeh and the dragon king" by Mingmei Yip.

#bajka#chiny#król#smoki#yeh#


czwartek, 4 kwietnia 2024

Bajka ukraińska

Lis, dzieci i próżniak



Był sobie kiedyś mężczyzna o imieniu Nekhailo, któremu przyjaciel zostawił małą winnicę.

Nadeszła wiosna i Nekhailo poszedł do winnicy, by zobaczyć co należy zrobić.

"Jutro przyniosę wielką motykę i powyrywam trawę" powiedział.

I odszedł.

W trawie ukryta była cała rodzina młodych lisów. Usłyszała co powiedział Nekhailo i bardzo się przestraszyła.

Kiedy mama lis przyszła do domu opowiedzieli jej wszystko co usłyszeli. "Był tu człowiek i powiedział, że jutro przyjdzie i wyrwie trawę. Mamo uciekajmy!"

"Zostańcie, tam gdzie jesteście i nie bójcie się" powiedziała mama. "To był Nekhailo właściciel winnicy. Znam go. On nie przyjdzie".

Minęło sporo czasu zanim Nekhailo przyszedł do winnicy. Miał ze sobą motykę, ale był zaskoczony jak wielka urosła trawa. 

Podrapał się po szyi i powiedział: "Eh, nie zrobię tego wszystkiego motyką. Pójdę do domu i przyniosę kosę".

I odszedł.

Młode liski usłyszały go i były bardzo zdenerwowane. "Uciekajmy mamo" wołały. "Był tu ten sam mężczyzna i mówił, że zetnie trawę kosą. Przyjdzie jutro i nas zabije".

"Bawcie się i nie bójcie się" powiedziała mama lis.

Trzy miesiące później Nekhailo przyszedł do winnicy z kosą. Próbował kosić trawę, ale nie mógł, bo była tak gęsta. Pomyślał więc przez moment i powiedział:  "Myślę, że powinieniem przynieść zapałki i podpalić trawę".

"Szybko dzieci, uciekajmy" powiedziała mama lis. "Spalenie trawy jest łatwe, więc Nekhailo na pewno to zrobi".

"The fox and her children and Nekhailo the loafer" from  "Outfoxing fear" by Kathleen Ragan 

#bajka#ukraina#lis#dzieci#próżniak#

wtorek, 2 kwietnia 2024

Bajka z Liberii (Afryka)

Kobieta Lampart



Pewnego razu mężczyzna i kobieta odbywali ciężką podróż przez busz. Kobieta miała z tyłu przywiązane do pleców dziecko, z którym szła ścieżką pokrytą ostymi krzakami i winoroślami. Nie mieli już nic do jedzenia i byli bardzo głodni.

Nagle z zielonej polany w niedalekim lesie doszedł cichy dźwięk stada krów pasących się spokojnie.

Mężczyzna powiedział do kobiety: "Masz moc zmieniania się w cokolwiek chcesz. Zmień się proszę w lamparta i upoluj krowę, wtedy bedziemy mieć coś do jedzenia i nie będziemy przymierać głodem". "Czy naprawdę o to prosisz, czy tylko żartujesz?" "Tak mam właśnie to na myśli" powiedział mężczyzna, który był już bardzo głodny.

Kobieta odwiązała swoje dziecko i położyła je na ziemi. Włosy zaczęły jej rosnąć na szyi i ciele. Zrzuciła swoje ubranie, a jej twarz zaczęła się zmieniać. Jej ręce i nogi zmieniły się w łapy. W kilka minut stał przed mężczyzną lampart i patrzył na  niego krwistymi oczyma. Biedak tak się przestraszył, że wspiał się na drzewo, dla ochrony. Kiedy był już prawie na szczycie zobaczył jak biedne małe dziecko było już prawie w paszczy lamparta, ale był tak przestraszony, że nie potrafił zejść na dół.

Kiedy lampart zobaczył jak bardzo przestraszył mężczyznę pobiegł i upolował krowę. Złapał młodą sztukę i przyprowadził go pod samo drzewo. Mężczyzna wciąż siedzący na szczycie drzewa wołał i prosił, aby lampart znów stał się kobietą.

Powoli włosy znikały, tak jak i łapy. W końcu pod drzewem stała kobieta. Ale mężczyzna był tak przestraszony, że zszedł z drzewa dopiero jak kobieta włożyła swe ubranie i zawiązała dziecko z tyłu. Gdy zszedł powiedziała do niego: "Nigdy nie proś kobiety aby wykonywała męskie prace".

Kobiety opiekują się farmą, wypiekają chleby, łowią ryby, itp, ale to męską rzeczą jest polować i przynosić mięso dla rodziny.

"The Leopard Woman" from "Fearless girls, wise women and beloved sisters" by Kathleen Ragan

#bajka#liberia#afryka#kobieta#lampart#

czwartek, 28 marca 2024

Bajka żydowska

Laska proroka



Dawno temu żył sobie człowiek, który był bardzo zdrowy i oddawał wiele dla biednych, ale kiedy zestarzał się okazało się, że zubożał. Jego sąsiedzi pamiętając o tym jaki hojny i bogaty był kiedyś, zapraszali go do swoich domów i wspierali go we wszystkim. Zwyczajem jego było dwukrotne wzywanie proroka Eliasza podczas błogosławieństwa pokarmów. "Niech Najświętszy wyśle do nas proroka Eliasza aby ten pobłogosławił nam i nauczył nas o odkupieniu i zbawieniu".

Pewnego razu, kiedy nadchodził Szabat staruszek powrócił do swojego domu, zapalił świecę i znalazł siedzącego na jego łóżku człowieka. Staruszek zapytał: "Kim jesteś i skąd pochodzisz?" Obcy nie odpowiedział bezpośrednio, ale zadał mu pytanie: "Powiedz mi, czy mógłbym tu w twoim domu pobyć kilka dni?" Staruszek odpowiedział: "Oczywiście, że możesz, ale co bedziemy jeść, ponieważ ja sam jestem na łasce moich sąsiadów". Obcy mężczyzna odpowiedział: "Nie przejmuj się tym". Oboje dzieli się więc jedzeniem i przybysz towarzyszył struszkowi do synagogi.

Po trzech dniach przybysz przygotowywał się do wyjazdu, ale zanim to nastąpiło, powiedział do staruszka. "Weź moją laskę, pomoże ci. Pewnego jednak dnia będziesz musiał ją zwrócić na swoje miejsce". Były to słowa, których staruszek nie rozumiał. "Gdzie jest to miejsce?" zapytał. Obcy odpowiedział "Na Górze Karmel". Staruszek bardzo się zdziwił, gdyż góra Karmel leżała w Ziemi Świętej bardzo daleko od miejsca, gdzie mieszkał. "Kim jesteś?" zapytał. Przybysz odpowiedział, że jest Prorokiem Eliaszem. Staruszek sie przestraszył, a jednocześnie bardzo uradował. Przyjął dar od proroka i podziękował mu odprowadzając do drzwi. Kiedy jednak Eliasz zrobił kilka kroków zniknął. To jeszcze mocniej utwierdziło staruszka, że był to prorok.

Następnego dnia staruszek poszedł na targ. Kiedy szedł laska nagle utknęła w szczelinie między kamieniami. Staruszek schylił się, aby ją wyciągnąć i znalazł kilka srebrnych monet. Co za błogosławieństwo, starczyło mu na jedzenie, a nawet na podarek dla ubogich.

Staruszek odkrył tez inne właściwości laski proroka. Pewnego razu gdy szedł drogą bardzo się zmęczył, więc usiadł przy drodze i położył laskę pomiędzy nogami. W chwili poczuł się młodszy i mógł dalej kontynuować swoją podróż.

Pewnej nocy obudził się i usłyszał dziwny hałas. Pobiegł zabierając laskę, by zobaczyć co się wydarzyło. W jednej z dzielnic miasta tłum próbował wzniecić ogień. Staruszek napełniony jakąś siłą pobiegł prosto w tłum wywijając laską. Inni ludzie widząc jego odwagę pobiegli za nim. W ten sposób tłum rozszedł się do domów, a dzielnica była uratowana.

Po tym wszystkim staruszek został bohaterem w swoim miasteczku i zebrał nawet wystarczająco pieniędzy by odbyć pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Po wielu miesiącach dotarł do Jaffty, gdzie zszedł ze statku. Jego marzeniem była podróż do Ściany Płaczu w Jerozolimie, ale z jakiegoś powodu musiał jechać okrężną drogą w wozie.

Kiedy wóz przejeżdżał obok Góry Karmel jedno z kół się popsuło i potrzeba było czasu na jego naprawę. Staruszek wspiął się więc na górę i nagle spostrzegł drzewo, którego gałąź była ścięta. Podszedł bliżej i spostrzegł, że jest to takie samo drzewo, z którego zrobiona jest laska. Przymierzył laskę do drzewa i nagle drzewo pochłonęło ją. Staruszek był zdumiony, ponieważ galąź nagle zazieleniła się i wydała kwiaty. 

Staruszek zrozumiał, że było to wezwanie Eliasza i jego misja dobiegła końca. Laska Eliasza powróciła na swoje miejsce. Z radością powrócił do wozu, który już był naprawiony i gotowy do podróży. Podróż do Jerozolimy była niezapomniana, zwłaszcza modlitwa przy Ścianie Płaczu. Kiedy stał i modlił się pod nią nagle wiatr dmuchnął i pod jego stopami leżał liść z drzewa Eliasza. Staruszek podniósł go i zatrzymał, aby przypominał mu te wszystkie zdarzenia. Żył on jeszcze wiele lat w Ziemi Świętej, szczęśliwy jak nigdy wcześniej.

"The staff of Elijah" from "Miriam's Tambourine" by Howard Schwartz

#bajka#żydzi#laska#prorok#Eliasz#wiara#


wtorek, 26 marca 2024

Bajka z Sudanu

Historia o mądrej matce



Dawno temu żył sułtan i jego żona. Mieli jednego syna, który nazywał się Jalal i był dumą swoich rodziców. Jalal był mądry, odważny i silny, tak jak jego ojciec. Rósł na dobrego, młodego człowieka, którego wszyscy kochali. 

Pewnego dnia sułtan zachorował. Jalal próbował wszystkimi siłami znaleźć lekarstwo na chorobę ojca. Kupił wiele lekarstw, sprowadził mnóstwo lekarzy, którzy próbowali go wyleczyć. Niestety nic nie mogło pomóc starszemu czlowiekowi. Pewnego dnia sułtan umarł. Wszyscy ludzie byli bardzo smutni, ponieważ stracili swojego ukochanego przywódcę.

Jalal został nowym sułtanem . Jego matka bardzo go kochała i pilnowała by nic nie stało się nowemu sułtanowi. Matka Jalala byla bardzo mądrą kobietą i była bardzo szanowana przez ludzi w swoim królewstwie. Pewnego dnia powiedziała do Jalala: "O mój synu. Musisz być ostrożny. Uważaj na swoich przyjaciól. Większość z nich chce tylko twoich pieniędzy, więc musisz ich wybierać ostrożnie i mądrze".

Młody sułtan był zdziwiony. "Ale jak mam to zrobić moja matko?" zapytał. Odpowiedziała aby wybrał sobie przyjaciela i zobaczył co się stanie. Wybrał więc syna kupca. Spędzali razem dużo czasu i wyglądało na to, że ich przyjaźń rozkwita.

  Matka Jalala poprosiła go, by zaprosił swojego przyjaciela na śniadanie. Więc Jalal to zrobił. Młody człowiek przyszedł do pałacu, gdzie dostał coś do picia i przyjaciele usiedli i rozmawiali. Oboje byli bardzo głodni, a śniadania nie przynoszono bardzo długo. Matka Jalala opóźniała cały posiłek, aż do południa. Potem wysłała im trzy jajka, nic innego. Młody człowiek zdziwił się, ale nic nie powiedział. 

Przyjaciel wziął jedno jajko, a sułtan drugie. Potem przyjaciel wziął ostatnie jajko i oddał je Jalalowi. Młody sułtan zjadł je, a wtedy przyjaciel poszedł do domu. Kiedy Jalal opowiedział matce całą historię, ona odpowiedziała, aby oddalił tę osobę, bo nie będzie prawdziwym przyjacielem. "To zła osoba, próbował ci udowodnić, że bardziej lubi ciebie od siebie. On chce tylko twoich pieniędzy". Więc sułtan odrzucił tę osobe i wybrał inną.

Nowy przyjaciel był synem strażnika i wkrótce zostali najbliższymi znajomymi.

Znowu matka zapytała syna, aby zaprosił przyjaciela na śniadanie. Czekanie po raz kolejny przeciągneło się do południa. Wniosli znów trzy jajka. Przyjaciel zjadł jedno i Jalal zjadł drugie. Wtedy przyjaciel zjadł trzecie jajko i wyszedł. Sułtan poszedł do swojej matki i zapytał go co o tym myśli. 

Matka powiedziała, aby przestał przyjaźnić się z tą osobą, ponieważ jest samolubny i gdy tylko przyjdzie chwila weźmie pieniądze Jalala. Powiedziała mu też, aby poszukał trzeciego przyjaciela. Tym razem nie było to łatwe. Ciężko było znaleźć kogokolwiek, choć szukał długo.

Pewnego dnia spacerując po lesie przybył do domu biednego drwala i jego syna, który był w wieku Jalala. Został on zaproszony do domu, gdzie poczęstowano go skromnym posiłkiem i wodą. Spędził tam naprawdę miły dzień. Syn  drwala o imieniu Khalid opowiedział Jalalowi mnóstwo historii i pokazał mu kilka sztuczek. Khalid zabrał go na wycieczkę po lesie i nauczył go jak sie nie zgubić. Wiele śmiali się i rozmawiali. 

Kiedy przybył do domu nic nie powiedział matce o synu drwala. Myślał o nich jednak przez cały czas. Zaczął odwiedzać ich regularnie. Za każdym razem uczył się czegoś innego o lesie i o tym jak rozwiązywać problemy. Nie mówił im o tym kim jest. Pewnego dnia jednak syn drwala poznał, że jego przyjaciel jest sułtanem. Khalid powiedział, że nie zasługuje na przyjaźń sułtana. Jalal jednak odpowiedział, "Nie ma powodu, abyśmy nadal nie mogli się przyjaźnić, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałem kogoś tak podobnego do mnie".

Więc Jalal i Khalid dalej się przyjaźnili. Często kiedy Jalal wracał do matki pokryty był kurzem, miał rany na policzkach, czasem potłuczone kolana i cięcia na twarzy i ramionach. Jego matka widział to wszystko, ale zachowywała milczenie. Zauważyła, że Jalal jest szczęśliwy, kiedy wraca z lasu. Pewnego jednak dnia zapytała Jalala. "No powiedz. Jak nazywa się twój nowy przyjaciel?"

"Khalid i bardzo go lubię" powiedział Jalal. Opowiedział jej o całym dobrym czasie spędzonym z jego przyjacielem.

"Więc zaproś Khalida na śniadanie" powiedziała matka. Tym razem Jalal był niespokojny, o to czy znów bedzie musiał odrzucić przyjaciela. A jego przyjaciel bardzo obawiał się wizyty w pałacu.

Był piekny słoneczny dzień. Ptaki śpiewały słodko na niebie. Khalid został przywitany i usiadł ze swoim przyjacielem. Ta sama rzecz stała się co porzednim razem. Trzy jajka pojawiły się bardzo późno i oboje mężczyźni byli bardzo głodni. Każdy zjadł po jednym jajku. Trzecie było niezjedzone. Khalid wziął ostatnie jajko, wyciągnął nóż i przekroił je na dwie części. Dał jedną połówkę sułtanowi, a drugą zjadł sam.

Po całym zdarzeniu syn drwala poszedł do domu, a Jalal opowiedział wszystko matce. 

Ona odrzekła: "To jest prawdziwa przyjaźń. Zostań przy niej, choć on jest biedny". Matka Jalala była teraz pewna, że Khalid jest dobrym, uczynnym i mądrym młodym człowiekiem. Po jakimś czasie został on pierwszym ministrem w królestwie.

Ale zawsze był dobrym przyjacielem sułtana.

"The story of the wise mother" from "African tales" by Gcina Mhlophe and Rachel Griffin

#bajka#sudan#afryka#mądra#matka#


niedziela, 24 marca 2024

Bajka rumuńska

Jak król wybierał sobie synową



Dawno, dawno temu żył sobie król, który był bogaty i potężny, tak że wszyscy jego sąsiedzi się go bali. Król ten miał przystojnego i odważnego syna, z długimi, kręconymi włosami. Ludzi mówili o nim nawet za granicami państwa i za morzami.

Kiedy król poczuł, że słabnie zawołał swojego syna, aby pomyślał o ożenieniu się i założeniu własnej rodziny.

Król pragnął dla swego syna dobrej i ciężko pracującej dziewczyny, a nie jakiejś lekkomyślnej pannicy. Zdecydował więc, że wybuduje wielki pałac z tysiącami komnat i zaprosi wszystkich królów i książąt z sąsiedztwa razem ze swymi córkami. Ta, która znajdzie wyjście z labiryntu pokoi i nie zgubi się zostanie jego synową.

Wysłano rozkaz do tysięcy najlepszych robotników z całego kraju aby zbudowano pałac tak duży, jakiego nikt jeszcze nie stworzył. Kiedy był już gotowy król wysłał listy do wszystkich sąsiadów i zaprosił ich razem ze swoimi córkami, aby przybyli do niego w odwiedziny.

Ponieważ wieści rozchodziły się szybko o nowym pałacu króla z czterech stron świata przybywali ludzi, by zobaczyć go na własne oczy. Kiedy wszyscy przybyli, król ogłosił swój plan i życzył szczęścia dziewczynom.

Wszystkie dziewczyny próbowały swoich sił, ale niestety żadnej nie udało się pokonać całego labiryntu, ponieważ pokoi było tak dużo, że stało się to skomplikowane. Kiedy król to zobaczył stracił nadzieję.

Kiedy wielki tłum ludzi odszedł król zobaczył starą kobietę ze swoją córką, niespokojną, że mogą ją nie dopuścić do rywalizacji. Kiedy wszystkie królewskie córki odeszły stara kobieta pomyślała, że może teraz jest szansa dla jej córki. Kiedy królewski syn zobaczył dziewczynę, tak piękną jak piwonia podszedł do niej i poprosił o to, by spróbowała.

Córka starej kobiety weszła do pałacu i zaczęła iść od pokoju do pokoju. W jednym znalazła zaręczynowy pierścionek, podniosła go i włożyła na palec. W innym pokoju znalazła suknię ślubną. Włożyła ją również i w końcu udało jej się wyjść, przynosząc jakąś rzecz z każdego pokoju.

Król dotrzymał słowa i wyprawił wielkie wesele. Podczas ślubu król zapytał swoją synową jak to się stało, że się nie zgubiła. Powiedziała, że przyniosła ze soba kądziel z domu i przez cały czas przędła. Kiedy weszła do pałacu zostawiła kądziel przy drzwiach i cały czas trzymała końcówkę nici i tak przeszła cały pałac. W drodze powrotnej nawijała nić na wrzeciono i w ten sposób się nie zgubiła.

Od tej pory mówi się, że mądrych można również znaleźć w chatach z gliny, nie tylko w pałacach.

"How the king chose a Daughter-in-Law" from "Fearless girls, wise woman and beloved sisters" by Kathleen Ragan

#bajka#rumunia#król#wybór#synowa#

piątek, 22 marca 2024

Bajka z Indii

Rak zbawca



Pewien młody bramin zamierzał odbyć dalszą podróż. Postanowienie to zaniepokoiło matkę jego, która go bardzo kochała. Gdy odchodził rzekła mu:

- Synu kochany, nie puszczaj się w tę wędrówkę całkiem samotny, drogi są niepewne i wiele różnych niebezpieczeństw grozić ci będzie.

Odpowiedział jej:

- Idę we własnej sprawie, matko moja, muszę więc iść sam.

Widząc, że zamiar syna jest stanowczy, wzięła matka leżącego nad stawkiem raka i dała mu go, mówiąc:

- Skoro musisz iść sam, weź, proszę, tego małego raka, niechaj choć on będzie ci towarzyszem. Zachowaj go troskliwie i idź w spokoju.

Szanując wolę matki, wziął bramin raka, ostrożnie zawinąwszy go w liście drzewa kamforowego, wsunął do kieszeni, po czym pożegnawszy domowników i matkę, wyruszył w droge.

Szedł długo, słońce paliło mocno, upał dokuczał dotkliwie. Gdy doszedł wreszcie do lasu, spoczął pod wielkim rozłożystym drzewem, a będąc mocno znużonym, usnął wkrótce głęboko.

Wtedy to spomiędzy konarów starego drzewa wysunął się jadowity wąż i powoli zbliżał się ku śpiącemu młodzieńcowi; wreszcie wpełz na jego opończę i przegryzłszy wiotką wełnę odzieży, zajadać począł znajdujące się w kieszeni liście kamforowe.

Wówczas ukryty w nich rak chwycił nagłym rzutem swych silnych kleszczy głowę jadowitego gada i odciął mu ją.

A kiedy bramin się obudził i spostrzegł zabitego węża, przegryzioną odzież swoją, poszarpane i pogryzione liście, wreszcie raka, który podpełz do malutkiej pobliskiej kałuży, domyślił się, jak straszna toczyła się tu walka i jakie groziło mu niebezpieczeństwo. Z głęboką też wdzięcznością zwrócił myśli i serce ku matce swej, mówiąc w duszy:

"O, matko droga! Miałaś słuszność, dając mi tego małego towarzysza na wedrówkę moją, oto uratował mi on życie, płacąc za moje posłuszeństwo synowskie!"

"Rak zbawca" z "Bajki indyjskie" Michalina Jankowska

#bajka#indie#rak#zbawca#bramin#

Bajka indyjska Dlaczego pada deszcz? Było to dawno, dawno temu, kiedy wszelka woda na Ziemi nazywała się Morze. Słońce i Morze żyły wówcza...