czwartek, 5 września 2024

Legenda z Argentyny

Dziewczyna i puma


 

Jest to słynna legenda z Argentyny o potężnej przyjaźni pomiędzy pewną dziewczyną i pumą.

Pięćset lat temu Hiszpanie podbili Amerykę Południową i indiańskie plemiona zaczęły walkę z najeźdźcami. Pewnego dnia jedno z plemion otoczyło wioskę hiszpańską. Zdarzyło się to we wczesnych  latach 1500, kiedy Maldonado, hiszpańska dziewczyna, miała 15 lat. 

Inadianie z plemienia Querandi zaatakowali wioskę, w której mieszkała Maldonado. Wkrótce całe zapasy żywności zostały zjedzone i ludzie zaczęli głodować. Prosili swojego kapitana by pozwolił im opuścić wioskę w poszukiwaniu jedzenia, ale kapitan się na to nie zgadzał. 

Głodna Maldonado uciekła z wioski i wyruszyła do dżunglii. Kiedy zapadła noc usłyszała alarmujące wycie dzikich zwierząt. Gdzie mogłaby przeczekać spokojnie noc? Jeden z wołań zwierząt był bardzo bliski. Był to dźwięk przerażenia i wzywania pomocy. Poszła za tym dżwiękiem i natrafiła na jaskinię, gdzie znalazła pumę, która właśnie rodziła młode. 

Maldonado pomogła pumie wyczyścić noworodki. Później pilnowała je, kiedy matka wyruszała na poszukiwanie jedzenia. Dni mijały. 

Pewnego dnia Maldonado poszukiwała jedzenia dla siebie, kiedy mama puma wraz ze swoimi maleństwami była w jaskini. Nagle dziewczynę zaskoczyli wojownicy Querandi. Porwali ją i zabrali do swojej wioski. Przeczuwając najgorsze Maldonado dodawała sobie otuchy, jednocześnie szykując się na śmierć. 

Jednak ludzie Querandis byli mili dla dziewczyny. Kazali jej pomagać w pracach w wiosce. Brała ona udział w tych zajęciach. 

Pewnego dnia hiszpańscy wojskowi zaatakowali wioskę Querandi. Rozpoznali dziewczynę i przyprowadzili ją z powrotem do domu. 

Hiszpański kapitan był niezadowolony, że uciekła ona ze swojej wioski w dżunglę i nie posłuchała jego rozkazu. Aby dać przykład innym okrutny przywódca kazał uwiązać ją do drzewa i zostawić na pastwę dzikich zwierząt. 

Po kilku dniach smutni mieszkańcy wioski poszli do miejsca, gdzie Maldonado została przywiązana do drzewa, oczekując najgorszego. Ku ich zaskoczeniu nadal była ona przywiązana ale wciąż żywa. Jeszcze większym zaskoczeniem było to, że mama puma karmiła i ochraniała dziewczynę przez cały czas. 

"The Girl and the Puma" from https://storiestogrowby.org/story/girl-the-puma/

#legenda#argentyna#ameryka#południowa#dziewczyna#puma#


wtorek, 3 września 2024

Legenda Indian Ameryki Północnej

Kruk



Wyobraźcie sobie świat w ciemności. Wszędzie zimna ciemność. A w niej śnieżnobiały ptak. Tym ptakiem był Kruk. Latał on nad ciemnością uderzając skrzydłami i zbijając ją w dół. Gruba warstwa ciemności utworzyła ziemię. Czarny lodowy ocean otaczał ciemną linię brzegową.

Ludzie zaczęli powstawać i żyć na brzegu ziemi. Byli bladzi i chorowici. Nie było nic co mogłoby ich ogrzać i nic do zjedzenia. Kruk wzbił sie w powietrze i wypuszczał nasiona ze swojego dzioba. Rośliny zaczęły rosnąć i ludzie mogli żuć orzechy i liście. Kruk zobaczył, że nie było to jedzenie, które potrzebowali do przeżycia.

Kruk złamał gałąź z drzewa olchy i potrząsnął nim nad oceanem. Liście zaczęły spadać do wody i topić się w niej. Woda zaczęła się gotować i kotłować, po czym zatrzymała się. Nagle pojawiły się w wodzie ryby, zaczęły skakać i pływać wokoło. Kruk dał ludziom ryby na pożywienie.

"Oto nadlatuje Kruk, który czyni wszystko dobrym" wołali ludzie.

Kruk zobaczył, że ludzie są spragnieni. Nie mieli świeżej wody. Nie mogli pić wody z oceanu, bo była ona zbyt słona. Kruk znał jedno jedyne źródło czystej źródlanej wody, ale należało ono do Ganooka, który zbudował wokół niego swój dom. Postanowił więc go odwiedzić. Ganook był zadowolony z wizyty, ponieważ niezbyt wiele istot go odwiedzało. 

Kiedy usiedli przy ogniu, by porozmawiać Kruk zapytał Ganooka o picie. Ganook pokazał krukowi źródlaną wodę, która wypływała ze skały.

"Nie wypij wszystkiego" ostrzegł go Ganook. "To jedyna świeża woda na całym świecie".

Kruk pił i pił, aż omal nie pękł.

"Spokojnie!" zawołał Ganook.

"Tylko wziąłem mały łyczek" powiedział Kruk.

Gdy wrócili do ognia Kruk opowiedział Ganookowi historię. Bardzo długą historię! Oczy Ganooka zaczęły się zamykać. Kruk poszedł do źródła by wypić jeszcze więcej, ale Ganook się obudził.

"Gdzie jesteś Kruku?" zapytał .

"Tylko się przechadzam" odpowiedział Kruk i powrócił do ognia by kontynuować historię.

Kruk zaczął mówić bardzo powoli. Ganook wkrótce zasnął i zaczął chrapać. Cichutko Kruk poszedł do źródła i pił tak długo, aż źródło wyschło.

Kiedy Kruk pił ostatnią kroplę wody Ganook otworzył swoje oczy. Zerwał się na nogi i wziął ciężką drewnianą maczugę, by zatrzymać Kruka. Ten zaś próbował poderwać się do lotu, ale nie mógł z powodu wypitej wody. Kruk biegał wokól izby, a Ganook gonił go. Kruk próbował wznieść się w górę, ale jedynym wyjściem był otwór nad ogniskiem. 

Płomienie przypaliły białe skrzydła kruka, kiedy ten wylatywał przez dymny otwór. Od tej pory Kruk został czarny. Na samej górze Kruk utknął w dziurze, z powodu wypitej wody. Ganook dorzucił więcej drzew do ognia. To spowodowało, że kruk prawie udusił się z gorąca i dymu.

Na całe szczęście Kruk uratował się i poleciał w ciemną noc. Jego skrzydła były czarne jak noc. Pełen wody Kruk chwiał się i koziołkował wypuszczając co jakiś czas wodę z dzioba.  Z tych kropli powstawały źródła, jeziorka, stawy i rzeki.

Ludzie pili, kąpali się i pluskali w świeżej, zimnej wodzie.

"Oto nadlatuje Kruk, który czyni wszystko dobrym" wołali ludzie.

Świat był wciąż zimny i ciemny. Kruk zobaczył, że ludzie nie widzą co robią i gdzie idą. Gdy polują na ryby lub idą szukać jagód ludzie potykają się o drzewa, skały, wpadają do stawów i rzek.

Nie było w tym czasie światła, ponieważ wódz Nieba trzymał je zamknięte w skrzyni. Tę natomiast trzymał ukrytą w wielkim domie. Kruk wiedział, że aby przeżyć ludzie potrzebują światła.

Kruk zmienił się w małą igłę sosnową. Kiedy córka wodza przyszła do strumienia, by napić się wody Kruk wskoczył do jej dzbana. Kiedy piła wodę połknęła igłę sosonową. 

W środku dziewczyny Kruk zmienił się w dziecko i urodził się jako chłopiec z czarnymi kruczymi włosami. Chłopiec miał czarne oczy, dziobowaty nos i płakał okrzykami kruka. Wódz Nieba był zachwycony dzieckiem i robił wszystko by dziecko było szczęśliwe. 

Prze wiele  tygodni Kruk żył jako małe dziecko, bawił się ze swoją matką i dziadkiem w ich domu. Pewnego dnia Kruk pochwycił ukrytą skrzynię i próbował ją otworzyć. Wódz Nieba schwycił ją szybko, ale dziecko zaczęło płakać i płakało długo. Chcąc uspokoić swojego ukochanego wnuka podał mu pudełko. 

Natychmiast Kruk otworzył skrzynkę i wypuścił magiczną kulę światła. Potem zmienił się z powrotem w ptaka , wziął kulę w dziób i wyleciał przez otwór w dachu. Leciał bardzo wysoko, mijając wiele gór, rzek i oceanów. Kruk był bardzo zmęczony, więc połowa kuli wypadła mu z dzioba i zamieniła się w księżyc i gwiazdy. Dają one światło ludziom w ciemności nocy.

Kompletnie wyczerpany Kruk wyniósł resztę światła i wypełnił nim niebo. Wspaniałe światło zamieniło się w słońce. Ludzie cieszyli się i tańczyli w cieple słonecznego dnia. Od tej pory Kruk jest znany jako ten, który ucznił dobro na ziemi.

"Raven" from "Myths and legends" by Deborah Lock

#legenda#indianie#ameryka#północna#kruk#




czwartek, 25 lipca 2024

Legenda boliwijska

Wielki pożar



Wiele lat temu nad brzegami rzeki Amazonki w Południowej Ameryce prowadziły wojnę dwie grupy ludzi. Gdy jedna z grup zaczęła starać się o pokój starsznie zły czarownik Sararuma zasiewał niepewność w drugiej grupie.  

"Chcą was zaatakować" Sararuma szeptał do jednej grupy. "Musicie zrobić to pierwsi, inaczej ziemia wyschnie na popiół. Rozpalcie wielki ogień w kraju wroga. Nigdy więcej was nie będą niepokoili". Pobiegł do drugiego plemienia. "Wiem, że wasi wrogowie chcą rozpalić ogień na waszej ziemi. Szybko, musicie wy to zrobić, zanim oni dotrą do waszych ziem!".

Niedługo potem wszystkie łąki w kraju były rozpalone. Wkrótce wszyscy ludzie zostali zniszczeni przez ogień. 

Uratował się tylko jeden mężczyzna i jedna kobieta. Kiedy zobaczyli, że wojna pogłębia się próbowali porozmawiać ze swoimi przywódcami, ale nikt nie chciał słuchać. Para ta zakopała się głęboko w ziemi przy strumieniu z dużą ilością jedzenia, które miało starczyć na wiele dni. Po Wielkim Pożarze pozostali jedynymi żyjącymi ludźmi na ziemi. 

Z bezpiecznej kryjówki w ziemi mogli oni oglądać płomienie sięgajace nieba. Czuli otaczający ich zapach dymu. Po kilku dniach, gdy siła pożaru zmniejszyła się mężczyzna wyczołgał się na powierzchnię. 

Wziął patyk i wyciągnął go przed siebie. Patyk zapłonął.

"Jest jeszcze zbyt wcześnie" powiedział i powrócił w bezpieczne schronienie. Następnego dnia jego żona zrobiła to samo, ale znów patyk zapłonął. Próbowali tak jeszcze osiem dni. Dziesiątego dnia od pierwszej próby patyk nie zapłonął. Z wielką ostrożnością wyszli z ukrycia i popatrzyli wokół siebie.

"Popiół - wszędzie popiół!" powiedziął mąż. Jego żona odpowiedziała "Nic nie można rozpoznać" Nie było trawy, drzew, domów z żadnej wioski, nic nie zostało. Nie było ludzi i zwierząt. Tylko płaska ziemia pokryta popiołem i chmurami kurzu.

Nagle przed nimi pojawił się zły czarownik Sararuma. Jego ubranie było czerwone od płomieni, które wirowały wokół niego.

"Jak wam się podoba?" powiedział śmiejąc się. "Cieszcie się waszym ostatnim momentem życia. Wkrótce i wy zgniniecie".

"My nie umrzemy" powiedział mężczyzna.

"Będziemy żyć" powiedziała kobieta. 

"Gorzej dla was!" zawył. "Żałosna egzystencja, umieranie z głodu w chmurze pyłu i brudu".

"Ziemia jest sucha dziś, to prawda" powiedziała żona, wyciągając nasiona ze swojej kieszeni. "Ale bedzie deszcz. Bedziemy sadzić rośliny".

Nagle Sararuma zaczął się zmniejszać, z chwilą, gdy nowa trawa zaczęła wyrastać z popiołów.

"Czy coś was wyróżnia od innych?" krzyknął. "Skończycie znowu w wojnie i destrukcji, tak jak reszta brudnych i podłych ludzi!"

"Nie wiemy co się stanie" powiedział mężczyzna, "ale wchodzimy w to".

Zwęglone drzewa zaczęły pokrywać się zielonością. Sararuma był już wzrostu dziecka. 

"Jesteście tylko wy" zawołał w złości. "Nie macie nikogo, z kim moglibyście porozmawiać!" 

"Rzeczy się zmieniają" powiedział mąż. Żona natomiast dodała "Będziemy mieli dzieci". 

W tym samym momencie zwierzęta powstały z popiołu. Płaszcz Sararumy obrócił się ostatni raz wokół niego i przemienił się w wiatr, który poleciał daleko wyjąc.

"The great fire" from https://storiestogrowby.org/story/the-great-fire/

#legenda#boliwia#amerykapołudniowa#wielki#pożar#

wtorek, 23 lipca 2024

Bajka żydowska 
z Izraela

Historia o dwóch braciach



Pewnego razu dwóch braci odziedziczyło ziemię po ojcu. Rozdzielili ją na pół i każdy zajął się uprawą swojej części.

Po jakimś czasie starszy brat ożenił się i miał szóstkę dzieci. Młodszy natomiast nigdy się nie ożenił. 

Pewnej nocy młodszy brat leżał i rozmyślał. "To nie sprawiedliwe, aby każdy z nas miał po równo ziemi. Mój brat ma sześć dzieci do wykarmienia. Ja nie mam żadnego. On potrzebuje znacznie więcej ziarna niż ja".

Tej nocy młodszy z braci poszedł do swojej stodoły i wziął dużą porcję zboża. Wspiął się na wzgórze, które oddzielało dwie farmy i poszedł do brata. Zostawił ziarno w jego stodole i powrócił do domu zadowolony ze swojego czynu. 

Tej samej nocy starszy brat leżał w łóżku rozmyślając. "To nie jest sprawiedliwe, że oboje mamy taką samą część ziemi po ojcu. Kiedy będę stary moja żona i moje dzieci oraz wnuki zaopiekują się mną, ale co z moim bratem. Powinien on sprzedawać więcej zboża, gdyż musi zaoszczędzić dla siebie, aby godnie przeżyć starość".

Więc tej samej nocy wziął dużą porcję zboża i wspiął się na wzgórze. Zostawił ziarno w stodole brata i zadowolony powrócił do siebie.

Następnego poranka młodszy brat wszedł do stodoły i zdziwił się widząc, że nic mu nie ubyło. "Musiałem wziąść zbyt mało" pomyślał. "Dziś w nocy muszę dać mu więcej".

W tym samym momencie starszy brat pomyślał to samo w swojej stodole.

Kiedy zapadła noc obaj bracia wzięli większą ilość zboża ze swojej stodoły i w ciemności dostarczyli ją do domu swego brata. Następnego poranka oboje byli zdziwieni i zakłopotani.

"Jak mogłem się tak pomylić?" każdy z nich drapał się w głowę. "Wciąż mam tyle samo zboża co wcześniej. To niemożliwe! Dzisiaj nie popełnię błędu. Wyczyszczę stodołę do samej podłogi. W ten sposób będę miał pewność, że dostarczę ziarno do mojego brata".

Trzeciej nocy każdy z braci wziął większość swojego ziarna ze stodoły, załadował je na wózek i powoli pociągnął je przez pola na wgórze do stodoły brata. Na samym szczycie wzgórza każdy z braci zobaczył cień przy świetle księżyca. Kto to mógłby być?

Kiedy dwaj bracia rozpoznali się i zobaczyli wózek pełen zboża zorientowali się co się stało. Bez słowa zostawili wózki i uściskali się.

"Two Brothers Story" from https://storiestogrowby.org/story/two-brothers/

#bajka#żydowska#dwaj#bracia#izrael


niedziela, 21 lipca 2024

Bajka z Filipin

Dynia w słoiku



Pewnego dnia wiele lat temu król Adoveneis wyjechał na polowanie na jelenie i niechcący odłączył się od swoich towarzyszy. Błądząc po lesie napotkał chatkę otoczoną ogrodem. W nim spotkał młodą i piękną dziewczynę. 

Król przemówił do dziewczyny "Powiedz mi panno jakie tutaj rośliny hodujesz?".

Ona odpowiedziała: "Rosną tu dynie i melony".

Król poczuł się bardzo spragniony i zapytał dziewczynę o picie. "Polowałem dziś cały dzień" powiedział "I poczułem, że chce mi się mocno pić".

Dziewczyna odpowiedziała: "O potężny królu! Mamy tu pełno wody, ale nie mogę ci usługiwać, ponieważ mam tylko stary dzban. Nie byłoby to godne Waszej Królewskiej Mości! Gdybym miała dzban ze złota napełniłabym go czystą krystaliczną wodą  i podałabym Ci ją, mój królu".

Król odpowiedział dziewczynie. "Nie przejmuj się dzbanem. Strasznie chce mi się pić. Nie dbam o to, że dzban jest stary, ważne by miał świeżą, zimną wodę".

Dziewczyna weszła do domu, zabrała dzban, napełniła go świeżą zimną wodą i podała królowi do picia.

Gdy ten skończył pić, oddał jej z powrotem dzban. Nagle dziewczyna rozbiła ów dzban na kawałki. Króla bardzo zdziwił ten czyn i pomyślał, że dziewczyna nie ma dobrych manier. 

Zawołał więc: "Wiesz, że jestem królem i nosze koronę. Jaki był powód rozbicia tego dzbana, który wzięłaś z moich rąk?"

Dziewczyna rzekła: "Powodem rozbicia dzbana, który odziedziczyłam po mojej mamie jest to, że nie chcę, aby ktokolwiek inny po tobie, o mój Panie!, go dotykał".

Gdy król usłyszał powód bardzo się zdziwił, ale i rozradował czynem dziewczyny. Okazało się bowiem, że jest ona dobrą i cnotliwą panną. Gdy wrócił do miasta nie mógł przestać myśleć o całym tym zdarzeniu. Zastanawiał się czy jest ona nie tylko dobra, ale czy też mądra. 

Po jakimś czasie król rozkazał żonierzowi aby zaniósł dziewczynie nowy dzban, taki który otwiera się na górze tylko na kilka centymetrów. Rozkaz dla dziewczyny brzmiał, aby włożyła do dzbana całą dynię. Miał on również powiedzieć dziewczynie, że dzban nie może przy tym pęknąć, ani  mieć skazy. Gdy uda jej sie to zrobić ma przynieść dzban do pałacu. 

Dziewczyna przysłała wiadomość dla króla, że uda jej się to zrobić, ale potrzebuje trochę czasu. Po kilku miesiącach przybyła do pałacu trzymając w ręku ten sam dzban z całą dynią w środku.

Kiedy król przyjrzał się dzbanowi, stwierdził iż jest to ten sam, który został wcześniej wysłany do dziewczyny. Zobaczył też, że ani dzban, ani dynia w środku nie jest zniszczona. Poprosił więc dziewczynę o rękę, ponieważ była nie tylko dobra, cnotliwa ale w dodatku jeszcze mądra. Dziewczyna przyjęła z radością oświadczyny króla. 

Później w królewskiej komnacie, jego nowa żona zdradziła mu swój sekret, a król śmiał się długo i szczęsliwie.

Okazało się, że włożyła ona nasionko, które wciąż było uczepione łodygi do środka dzbanu. Po jakimś czasie dynia urosła do normalnych rozmiarów. Kiedy dynia wypełniła cały dzban, odcięła ona łodyżkę i dostarczyła dzban z dynią do pałacu. 

"The Pumpkin in the Jar" from https://storiestogrowby.org/story/pumpkin-in-the-jar/

#bajka#filipiny#dynia#dzban#


piątek, 19 lipca 2024

Bajka z Peru

Żaba i kondor



Wysoko w Andach, górach w Peru mieszkała żaba w zimnym strumieniu. Żaba ta urodziła się z prawą nogą krótszą niż lewa. 

"Gdybym tylko miała dwie dobre nogi, tak jak moje siosty i bracia" mówiła zawsze, gdy patrzyła na swe odbicie w wodzie. 

Niedaleko żaby mieszkała smutna jak i ona dziewczyna, która żyła w jaskini sępa wysoko w górach. Była ona więźnieniem w tej jaskini. Kiedyś była pasterką i wiodła szczęśliwe życie w wiosce, gdy pewnego dnia ogromny kondor z potężnymi skrzydłami porwał ją i przywiódł do swojego gniazda nad skalistym urwiskiem.

Każdego dnia musiała ciężko pracować. Kondor przynosił swoje ofiary, przede wszystkim lamy i kazał jej wyrabiać skóry na dywany do jaskini i koce. Musiała również przygotowywać mu smaczne potrawy. Nie mogła opuszczać jaskini, nawet na moment, gdyż kondor mógł ją zobaczyć z wysoka i znów ją porwać. Kto wie co mógłby jej zrobić?

Czasami mała żaba obserwowała kondora, który fruwał wysoko w powietrzu i łapał swoje ofiary. Żaba podziwiała wręcz kondora. Zwłaszcza jego potężne skrzydła i jego ogromny rozmiar, najpiękniej wyglądał gdy latał w powietrzu. Pewnego razu żaba zdecydowała się wyśledzić jego dom. Wspięła się pomimo krótszej nogi na sam szczyt góry, gdzie miał swoją jaskinię. Usłyszała tam dziwną rozmowę:

"Czy przygotowałaś nową skórę lamy na moje łóżko?"

"Tak zrobiłam to". 

"A gdzie mój obiad?"

"Już gotowy. Czy mogę pójść do strumienia? Musze uprać moje ubrania".

"Zdecydowanie nie! Czy masz mnie za głupca? Uciekniesz mi!"

"Jak miałabym to zrobić? Popatrz, tu są moje ubrania. Tak długo jak bedziesz słyszeć bicie moich ubrań na skale, tak długo tam będę".

"Hmmm, dobrze. Ale będę słuchał. Jeśli chociaż na sekundę przestaniesz dopadnę cię".

Dziewczyna, której na imię było Collyur, co oznaczało Poranną Gwiazdę w języku jej ludzi, zawinęła się w skórę lamy, zawiązała ubrania w supełek i poszła nad strumień.

Kiedy Collyur prała swoje ubrania nad wodą, płakała za swoją utraconą wolnością. Była niewolnicą, spełniającą wszystkie życzenia kondora i drżącą o swoje życie w każdym momencie dnia. Utknęła tu! Nie widziała żadnej drogi do wolności.

"Proszę, nie płacz" powiedział cienki głosik.

Collyur popatrzyła na małą żabkę siedzącą na skale, która przypatrywała się jej z sympatią. 

"Co się stało?" zapytała żabka. Dziewczyna opowiedziała jej o kłopotach a żabka słuchała i wzdychała. 

"Pomogę ci" powiedziała żabka. 

"Gdyby tylko to była prawda!" powiedziała Collyur. "Niestety nikt na ziemi mi nie może pomóc". Collyur odwróciła się wciąż próbując bić swoje ubrania nad skałą. 

"Ale ja mogę" powiedziała żabka. "Znam trochę magii. Na kilka minut mogę zmienić się w inne stworzenie. Jeśli zmienię się w ciebie wciąż będę mogła bić twoje ubrania, a kondor będzie myślał, że wciąż tu jesteś. Wtedy będziesz mogła ucieć".

"Naprawdę?" zapytała Collyur. "Czy naprawdę zrobisz to dla mnie?" Collyur patrzyła teraz na małą żabkę, jakby była to najpiękniejsza istota na ziemi. Uklęknęła przed nią i pocałowała żabkę w czoło. 

"Nie możemy czekać ani jednej minuty dłużej" powiedziała żabka. Natychmiast zmieniła się w podobiznę Collyur. 

Nowa Collyur wzięła ubrania dziewczyny i zaczęła je bić nad rzeką. 

"Teraz już idź" powiedziała żaba zmieniona w Collyur.

Prawdziwa Collyur biegła tak szybko jak tylko potrafiła w dół górskiej doliny do swojego domu. Mała żabka, podobizna Collyur wciąż prała ubrania i biła je w tym samym rytmie. 

"Co zatrzymało tą głupią dziewczynę?" zasyczał kondor po wielu minutach czekania. "Każe mi czekać cały dzień!" Kondor zleciał do strumienia i zobaczył podobiznę Collyur klęczącą na skale bijącą swe ubrania. Wylądował na wysokiej skale i przekręcając swój dziób jakby polował na lamę zawołał "Przestań już w końcu głupia dziewczyno!"

Dziewczyna wstała, wskoczyła do wody i zniknęła. Kondor latał nad strumieniem, ale nie pojawił się żaden cień nad wodą, tylko żaba skakała wokoło.

Kiedy kodor latał wokół strumienia prawdziwa Collyur biegła i była coraz bliżej wolności. Po kilku godzinach, gdy nie było śladu dziewczyny kondor poleciał z powrotem do jaskini.

Kiedy żaba połączyła się ze swoimi braćmi i siostrami wszyscy zgromadzili się wokół niej. "Co to jest?" pytali pokazując ją sobie.

"Dlaczego jesteś taka śliczna!" powiedziała jedna z jej sióstr. Myśląc, że to żart żabka przejrzała się w wodzie. Zobaczyła lśniący klejnot wyrastajacy z miejsca, gdzie pocałowała ją Collyur. Klejnot ów był kształtu porannej gwiazdy. 

"Patrzcie! Wygląda jak poranna gwiazda!" mówili wszyscy. Od tej pory żabka nosi wysoko swoją głowę i nie boi się przeglądać w tafli wody.

"The Frog and the Condor: A Tale from Peru" from https://storiestogrowby.org/story/frog-the-condor/

#bajka#peru#żaba#kodor#dziewczyna

środa, 17 lipca 2024

Bajka Szwecka

Dziewczyna i wąż



Dawno, dawno temu żyła sobie dziewczyna, która pasła krowy w lesie, ale pewnego dnia nie znalazła swojego stada i zgubiła drogę do domu. W ten sposób dostała się na wysokie wzgórze. Stał tam dom, do którego weszła. Na środku izby stał stół nakryty do uczty. Było tam też łóżko, a na nim leżał wielki wąż. Powiedział on do dziewczyny "Usiądź, jeśli chcesz! Jedź, jeśli chcesz! Chodź i połóż się na łóżku, jeśli chcesz! Ale jeśli nie chcesz, nie rób tego." Dziewczyna nie zrobiła więc nic. Wąż powiedział w końcu: "Nadchodzą ludzie, którzy będą chcieli zatańczyć z tobą. Nie rób tego jednak". Tak jak wąż powiedział nadeszli obcy ludzie i chcieli tańczyć z dziewczyną, ale ona nie chciała o tym słyszeć. Potem wszyscy zaczęli jeść i pić, a dziewczyna opuściła wzgórze i domek.  

Następnego dnia ponownie poszła do lasu szukać swojego stada, ale nie znalazła go, lecz trafiła na to samo wzgórze. Wszystko było tak samo jak za pierwszym razem, nakryty do jedzenia stół i wąż leżący w łóżku. Wąż powiedział do niej to samo jak za pierwszym razem. "Usiądź, jeśli chcesz! Jedź, jeśli chcesz! Chodź i połóż się w łóżku, jeśli chcesz! Ale jeśli nie chcesz, nie rób tego". Dziewczyna nie chciała tego zrobić. Wąż ponownie powiedział "Przyjdą teraz ludzie i będą chcieli tańczyć z tobą, ale nie rób tego". Zaraz  też przyszło wielu ludzi, którzy chcieli tańczyć z dziewczyną, ale ona nie chciała. Zaczęli więc jeść, pić, a dziewczyna opuściła ich i poszła do domu.

Na trzeci dzień poszła kolejny raz do lasu i wszystko zdarzyło się tak jak w pierwszy i drugi dzień. Wąż zaprosił ją na jedzenie i picie, ale tym razem zgodziła się i jadła z apetytem. Potem wąż poprosił, aby sie położyła z nim w łóżku. "Połóż swoje ramie obok mnie!" więc to zrobiła. "Teraz mnie pocałuj!" powiedział wąż "ale jeśli się boisz połóż swój fatruch pomiędzy nas". Dziewczyna zrobiła to i w tym momencie wąż zmienił się w przystojnego młodego mężczyznę, który był prawdziwym królewiczem. Został on zamieniony magiczną formułą w węża, a teraz został odczarowany przez odwagę dziewczyny. Potem razem odeszli i nikt nigdy o  nich nie słyszał. 

"The Girl and the Snake" Swedish folktale from https://www.worldoftales.com/European_folktales/Swedish_folktale_8.html#gsc.tab=0

#bajka#szwecja#dziewczyna#wąż#królewicz#magia

Bajka z Zachodniej Afryki Wiewórka i pająk Po wielu staraniach, pracowitej wiwiórce udało się wyhodować bardzo dobrą farmę. Jako że była z...